- Finał Pucharu Polski Górnik Zabrze - Raków Częstochowa rozpoczął się od hołdu dla zmarłego Jacka Magiery.
- Ceniony piłkarz i trener zmarł 10 kwietnia, ale kibice o nim nie zapomnieli.
- Wypełnione trybuny PGE Narodowego gromkimi brawami i okrzykami uczciły pamięć Magiery.
Górnik Zabrze - Raków Częstochowa. Jacek Magiera upamiętniony przed finałem PP
10 kwietnia polska piłka poniosła niewyobrażalną stratę. Jacek Magiera przedwcześnie odszedł z tego świata w wieku zaledwie 49 lat. Podczas porannego biegania doszło do nagłego zatrzymania akcji serca, a akcja ratunkowa nie przyniosła skutku. Sześć dni później w Warszawie odbył się pogrzeb byłego piłkarza i trenera, który był drugim szkoleniowcem w reprezentacji Polski Jana Urbana. Pochodzący z Częstochowy Magiera z pewnością byłby obok niego 2 maja w Warszawie, gdzie jego Raków gra w finale Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze.
Zanim rozległ się pierwszy gwizdek sędziego, cały stadion oddał cześć Magierze. Wśród ponad 50 tysięcy kibiców nie było chyba ani jednego, który nie biłby braw i nie skandowałby nazwiska zmarłego trenera. Te piękne i wzruszające obrazki na żywo przeżywał brat Magiery - znany dziennikarz Marek. Jak sam opowiadał, ten finał mieli obejrzeć wspólnie.
Zanim w piątek Jacek poszedł pobiegać do parku, napisałem do niego SMS, żeby ogarnął dla mnie i mojego syna Maćka jakieś lepsze bilety z PZPN na finał Pucharu Polski z udziałem naszego Rakowa. Odpisał, że raczej nie powinno być problemu i postara się o jakieś zaproszenia na VIP-ie - pisał w swoim felietonie Marek Magiera.
Na kolejnego SMS, aby bilety były obok siebie i mogli obejrzeć mecz razem, jego brat już nie odpisał. Uhonorowanie Jacka Magiery przed finałem PP możesz obejrzeć w załączonym wideo na końcu tekstu.