- Anita Włodarczyk, multimedalistka olimpijska, otwiera się na temat swojego nowego filmu dokumentalnego i ambitnych planów na igrzyska w Los Angeles.
- Mimo wielu lat w sporcie, mistrzyni zdradza, co napędza ją do walki o kolejne medale i jak utrzymuje doskonałą formę fizyczną.
- Czy zobaczymy ją w "Tańcu z Gwiazdami"? Poznaj powód, dla którego jej partner taneczny miałby z nią poważny problem!
Przemysław Ofiara, dziennikarz "Super Expressu": - Anita, na początek powiedz, gdzie czujesz się lepiej? Na stadionie lekkoatletycznym, w kole do rzutu młotem, czy na czerwonym dywanie, tak jak dzisiaj?
Anita Włodarczyk: - Dobrze czuję się tu i tu, ale zdecydowanie lepiej w kole. Na szczęście nie jest to moja pierwsza ścianka, ale dzisiejszy czerwony dywan ma wyjątkowe znaczenie, bo jest związany z premierą filmu o mnie.
Przeczytaj także: Nieznana twarz legendy. Film o Anicie Włodarczyk pokaże to, czego kibice nigdy nie widzieli
- Film dokumentalny "Anita" pokazuje sto procent ciebie, czy jednak zostawiłaś sobie trochę prywatności?
- Myślę, że trochę życia pozasportowego zostało dla mnie. Ale w filmie byłam sobą, niczego nie ukrywałam, byłam szczera. Kiedy w zeszłym roku zaczynaliśmy nagrania, byłam ciekawa, jak ułoży się współpraca z ekipą filmową. Stwierdziłam, że w dokumencie trzeba się otworzyć. Na szczęście trafiłam na super ludzi, szybko złapaliśmy kontakt i czułam się jak ryba w wodzie. Mogłam bez problemu o wszystkim rozmawiać.
Igrzyska w Los Angeles? Anita Włodarczyk stawia sprawę jasno
- Wiele filmów o sportowcach powstaje po zakończeniu kariery. Twój powstał, gdy wciąż jesteś w grze. Muszę przyznać, że mocno liczymy na Los Angeles i kolejne złoto.
- Gdyby ktoś mnie wcześniej zapytał, czy powstanie o mnie film, powiedziałabym, że nie. Prędzej spodziewałabym się książki. Ale to nie jest film na zakończenie kariery. Wiele osób pewnie tak pomyśli, ale to nie był ten pomysł. Czas leci, mam wrażenie, że igrzyska w Paryżu były w zeszłym roku, a do Los Angeles zostały już tylko dwa lata z kawałkiem.
- Jak się czujesz fizycznie na dwa lata przed igrzyskami? Czujesz jeszcze ten głód młota i chęć rywalizacji?
- Głód i motywacja są ogromne! W moim przypadku wszystko zależy już tylko i wyłącznie od zdrowia, bo chęci do treningu mi nie zabraknie. To jest tak silne, wciąż czerpię z tego niesamowitą zabawę, mimo ogromnego zmęczenia i trudów. Wszystko jest na dobrej drodze i mam nadzieję, że nic się nie wydarzy. Los Angeles jest realne. Mam super sztab trenerski i lekarski, kładziemy duży nacisk na profilaktykę, więc mam nadzieję, że jeszcze będzie można mnie zobaczyć w akcji.
- A czy po tych wszystkich latach i ciężkich kontuzjach, budząc się rano, coś strzyka, coś boli?
- Czytam nieraz wywiady z zawodnikami dużo młodszymi ode mnie, którzy mówią, że po 15-20 latach w sporcie rano wstają i wszystko ich boli. Uwierzcie mi, ja takiego czegoś nie mam. Nie wstaję rano połamana, nie muszę robić jakiejś specjalnej gimnastyki. Odpukać! To zasługa całego teamu, który dba o mnie przez te wszystkie lata.
Zobacz też: Gwiazdy na przedpremierowym pokazie filmu o Anicie Włodarczyk! [ZDJĘCIA]
Co po karierze? Propozycja z "Tańca z Gwiazdami"?
- Do końca kariery bliżej niż dalej. Czy masz już w głowie plany na to, co będziesz robić później? Zostaniesz trenerką?
- Plany trenerskie raczej nie, bo myślę, że nie miałabym do tego cierpliwości, ale nigdy nic nie wiadomo. Na pewno będę chciała dużo podróżować, to moje marzenie. Sport otworzył mi oczy na świat i jest jeszcze wiele pięknych miejsc, gdzie mnie nie było. Na mojej liście od 10 lat jest Australia, ale nigdy nie ma czasu, żeby polecieć tam na dłużej. Myślę, że to będzie pierwszy kierunek po zakończeniu kariery – porządnie zwiedzić Australię i Nową Zelandię.
- Czy pojawiają się propozycje z wydarzeń typu Fame MMA albo "Taniec z Gwiazdami"?
- Propozycje z Fame MMA nie i gdyby się pojawiły, to nie ma na to szans. Ale na taniec tak, były propozycje. Zawsze się jednak śmieję i mówię, że wtedy partner będzie miał ze mną problem.
- Dlaczego?
- Bo ja w kole do młota kręcę się w lewą stronę i potem ciężko byłoby mnie odkręcić!
Rozmawiał Przemysław Ofiara
