Wszystko zaczęło się od głośnej kampanii reklamowej z udziałem amerykańskiej aktorki Sydney Sweeney, która zapozowała niemal nago w reklamie platformy bukmacherskiej. Gwiazda wywołała poruszenie w środowisku sportowym, a głos w sprawie zabrały polskie lekkoatletki, w tym Natalia Bukowiecka i Anna Kiełbasińska. Bukowiecka stanowczo skrytykowała ten przekaz i argumentowała, że sprowadza on ciężką pracę sportsmenek do ich cielesności.
"Żaden sportowiec, a zwłaszcza kobieta, nie przedstawiłby tego w taki sposób. Na pewno nikt z nas nie chce być kojarzony z takim wizerunkiem, bo dla nas sport to zdecydowanie coś więcej niż ładne ciało" – mówiła w rozmowie z Eurosportem. Podkreśliła, że takie działania są szkodliwe, jednak niedługo po tej krytyce, po zakończeniu sezonu... sama opublikowała na swoim profilu na Instagramie zdjęcia z wakacji, na których pozuje w bikini i momentalnie wywołała burzę.
"Nie chcę, żeby ktoś oczekiwał, że pokażę tyłek"
Ten ruch nie umknął uwadze internautów, którzy natychmiast zestawili jej prywatne fotografie z niedawnymi krytycznymi wypowiedziami. W komentarzach pojawiły się liczne zarzuty o hipokryzję i stosowanie podwójnych standardów. Sama zawodniczka szybko odniosła się do kwestii wizerunku w najnowszym wywiadzie z portalem WP Kobieta.
Bardzo dużo mówi się ostatnio o seksualizacji. Sama spotykam się z tym, że czasami sponsorzy wręcz oczekują, że podczas sesji moje ciało będzie bardziej zakryte niż odkryte. To jest dla mnie okej. Nie chcę, żeby ktoś oczekiwał ode mnie, że pokażę tyłek. Ja też chyba mam takie grono odbiorców, które może i częściowo zwraca uwagę na mój wygląd, ale jednak większość jest ze mną przez moje osiągnięcia. Grono sponsorskie natomiast mam z pewnością takie, które jest ze mną przez to, czego dokonałam w sporcie - podkreśliła Bukowiecka.
Najpiękniejsza tenisistka świata bez ubrań powala fanów! Odsłania ciało w pełnej krasie. "10/10"
Wicemistrzyni Europy w biegu na 400 metrów widzi też, jak zmieniło się grono odbiorców sportsmenek.
- Kiedyś wiedzieli, kim jesteśmy, głównie ci, którzy oglądali w telewizji zawody i nas tam widywali. Dzisiaj popularność ma trochę inny wymiar, bo wychodzi poza ekran telewizji i wkracza do sieci. Trochę się od nas wymaga bycia także tam. W zależności od tego, co obejmują kontrakty sponsorskie, czasem po prostu musimy się dostosować - stwierdziła czołowa polska lekkoatletka.
Bukowiecka zdaje się więc rozróżniać dobrowolne, prywatne zdjęcia na własnych warunkach od sytuacji, w której sponsorzy lub reklamodawcy narzucaliby jej wizerunek oparty na eksponowaniu ciała. Mimo to, spór w internecie wokół jej postawy trwa.