- Reprezentacja Polski rozpoczęła zgrupowanie przed kluczowymi meczami barażowymi o awans na mistrzostwa świata.
- Kapitan Robert Lewandowski pojawił się w stylowych okularach za ponad 1000 złotych, prezentując pewność siebie i klasę.
- Lewandowski podkreśla determinację drużyny, mówiąc o "dwóch finałach" i wierze w awans.
- Czy ten styl i pewność siebie wystarczą, by poprowadzić Polskę na mundial?
Styl, klasa i pewność siebie. Tak kapitan wkracza do gry o wszystko
Gdy Robert Lewandowski wysiadł z samochodu przed hotelem, w którym zameldowała się kadra, wszystkie oczy zwróciły się na niego. Nie chodziło jednak tylko o jego status gwiazdy, ale o niezwykle stylowy dodatek. Mowa o okularach przeciwsłonecznych marki Hugo Boss, których wartość przekracza tysiąc złotych. W ich lekko bursztynowych szkłach i grubych oprawkach symbolicznie odbijały się marzenia milionów Polaków o awansie na mundial.
Przeczytaj także: Lewandowski przyleciał do Polski na baraże o MŚ! Bez Ani, ale nie był sam [ZDJĘCIA]
Ten styl przywodzi na myśl filmowe kadry z udziałem Marcello Mastroianniego czy klasę włoskiego magnata Gianniego Agnellego, słynącego z nienagannej elegancji. To wizerunek człowieka pewnego siebie, który wie, po co przyjechał. To manifestacja spokoju i determinacji przed najważniejszymi meczami tego roku. Mimo że z powodu niedawnej kontuzji Lewandowski wciąż musi grać w specjalnej masce, jego postawa zdradza tylko jeden cel – zwycięstwo.
Lewandowski: "Mamy przed sobą dwa finały"
Słowa kapitana, które padły podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, tylko potwierdzają to wrażenie. Lewandowski nie pozostawił złudzeń co do nastawienia całej drużyny.
- Mistrzostwa świata to wielki turniej. Reprezentowanie swojego kraju w takiej imprezie jest wielką dumą i radością. Mamy przed sobą dwa finały, mam nadzieję. Jestem przekonany, że tak będzie. I mocno wierzę, że damy radę awansować - powiedział Lewandowski.
Zobacz też: Odkryty tył Natsu rozpalił zmysły widzów! Wszystko widać na zdjęciach
Droga na mundial składa się z dwóch kroków. Jeżeli podopieczni trenera Jana Urbana pokonają w czwartek Albanię, to pięć dni później zmierzą się w finale baraży na wyjeździe z lepszym zespołem z pary Ukraina - Szwecja. Porażka w półfinale będzie oznaczała dla biało-czerwonych jedynie mecz towarzyski. Jednak patrząc na pewność siebie kapitana, taki scenariusz nie jest brany pod uwagę.