Ewa Chodakowska rozwód. "Nie ma tutaj winnego ani ofiary"
Ewa Chodakowska do tej pory znana była głównie jako trenerka, która w branży fitness zbudowała prawdziwe imperium. Jak przystało na swoją profesję, sama "Choda" imponuje swoim pięknie wyrzeźbionym ciałem, na które zapracowała odpowiednią dietą i regularnymi treningami. Zdjęcia trenerki rozpalają zmysły internautów, a część z gorących fotografii robił jej mąż - Lefteris Kavoukis, z którym Ewa Chodakowska właśnie się rozstała.
Niełatwo zamknąć tak ważną część życia w kilku zdaniach... Przez te wszystkie lata byliśmy dla siebie miłością, rodziną, przyjaciółmi i partnerami w budowaniu wspólnego świata... Daliśmy sobie wszystko, co mieliśmy do zaoferowania. Przeżyliśmy razem wiele pięknych chwil, odnieśliśmy wiele sukcesów i stworzyliśmy coś, z czego oboje jesteśmy dumni. To, czym dzieliliśmy się z Tobą, było prawdziwe - i koniec naszego małżeństwa nie odbiera wartości żadnemu z tych lat
- napisała trenerka w obszernym wpisie na Instagramie. W dalszej części dodała, że rozwód nie jest wynikiem "zdrady, osoby trzeciej ani różnic dotyczących rodzicielstwa". - Nie ma tutaj winnego ani ofiary - podkreśliła Ewa Chodakowska. Potem zamieściła kolejny wpis, w którym znalazły się nowe wiadomości dotyczące rozstania. Okazje się, że rozstanie faktycznie jest, ale... nie do końca.
Galeria: Ewa Chodakowska - tak kwitło jej ciało. Gorące zdjęcia
Ewa Chodakowska i Lefteris Kavoukis nadal będą razem pracować
Trenerka wytłumaczyła, o co chodzi. Już wiemy, że rozstanie odbywa się z wielką klasą, bez publicznego prania brudów. To jednak nie wszystko. Ewa Chodakowska i Lefteris Kavoukis nadal będą razem pracować!
Kończymy nasze małżeństwo, ale nie przekreślamy 17 wspólnych lat. Nie kończymy przyjaźni, szacunku ani wspólnej pracy. Chcę powiedzieć to bardzo wyraźnie: zawodowo nadal jesteśmy zespołem (...) Wszystkie nasze projekty pozostają bez zmian (...) Prywatnie idziemy dalej osobnymi drogami. Zawodowo wciąż tworzymy razem...
- zaznaczyła "Choda".
Skandal! Ewa Chodakowska nazwana "babo-chłopem". Tak trenerka wygląda z przodu i z tyłu