Francja, Wielka Brytania i Hiszpania zadeklarowały, że ich żołnierze mogą pojechać na Ukrainę po zawarciu porozumienia pokojowego
Kilka europejskich krajów jest gotowych wysłać tysiące swoich żołnierzy na Ukrainę w ramach gwarancji bezpieczeństwa po ewentualnym zawarciu porozumienia pokojowego między Kijowem a Moskwą. Takie są główne ustalenia szczytu tak zwanej koalicji chętnych w Paryżu. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele 35 zaliczających się do niej krajów, Polskę reprezentował premier Donald Tusk. Rozmowy dotyczyły wsparcia Ukrainy, przede wszystkim gwarancji bezpieczeństwa. Co ustalono? Tusk po spotkaniu tak mówił o tym, czy Polska wyśle na Ukrainę swoje wojska: "Nie ma oczekiwania ze strony naszych partnerów obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów". Nie było to zatem jednoznaczne wykluczenie takiej opcji, Tusk mówił tylko o "oczekiwaniach partnerów", a nie o tym, że nasze władze coś stanowczo wykluczają. "Polska będzie państwem wiodącym, jeśli chodzi o te kwestie logistyczno-organizacyjne. Każde z zadań ma swojego jakby lidera narodowego i wśród tych czterech państw, które będą rozstrzygały, decydowały o tym, jak działać już po zakończeniu wojny, Polska jest jednym z państw wiodących" - mówił też premier.
Macron o francuskich żołnierzach na Ukrainie: „To nie są siły, które zaangażujemy do walki”
Przedstawiciele innych krajów mówili za to wprost, że godzą się na wysłanie swoich żołnierzy na Ukrainę. Emmanuel Macron cytowany przez Le Monde powiedział w telewizji France 2, że „tysiące francuskich żołnierzy” mogłoby zostać rozmieszczonych w ramach wielonarodowych sił na Ukrainie po zawieszeniu broni. „To nie są siły, które zaangażujemy do walki” – mówił prezydent Francji i określił je jako "une force de réassurance". Nie jest to typowe francuskie określenie sił pokojowych, można je tłumaczyć jako "uspokajające, dające poczucie bezpieczeństwa". Trudno powiedzieć, jak miałyby je dawać, skoro z założenia nie będą angażowane do walki. Macron mówił również, że Francja chce brać udział w odnowieniu ukraińskiej armii.
"Toruje to drogę do stworzenia ram prawnych, na podstawie których siły brytyjskie, francuskie i partnerskie mogłyby działać na terytorium Ukrainy"
"Po zawieszeniu broni Wielka Brytania i Francja utworzą na Ukrainie centra wojskowe i wybudują chronione obiekty do składowania broni i sprzętu wojskowego, aby wesprzeć potrzeby obronne Ukrainy” - powiedział z kolei brytyjski premier Keir Starmer. "Toruje to drogę do stworzenia ram prawnych, na podstawie których siły brytyjskie, francuskie i partnerskie mogłyby działać na terytorium Ukrainy, zabezpieczając przestrzeń powietrzną i morską Ukrainy oraz regenerując siły zbrojne Ukrainy na przyszłość” - dodał. Podobnie mówił premier Hiszpanii Pedro Sanchez: "Jesteśmy gotowi umocnić pokój w postaci obecności hiszpańskich sił zbrojnych (na Ukrainie). Skoro zrobiliśmy to w innych częściach świata, dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić w Europie".
Czy to wszystko naprawdę zostanie zrealizowane? Póki co Rosja mówiła, że na żadną obecność zachodnich wojsk na Ukrainie się nie zgodzi. "To jest dla nas nie do zaakceptowania" - powiedział niemal rok temu Siergiej Ławrow. Jak dodał rosyjski minister spraw zagranicznych, jest mu wszystko jedno, pod jaką flagą te siły by tam pojechały i Rosja nie zaakceptuje takich wojsk na Ukrainie nawet wtedy, gdyby pojechały tam nie jako NATO, ale siły poszczególnych państw.
