- Roger Allers, kluczowa postać renesansu Disneya lat 90., zmarł nagle w swoim domu.
- Był współtwórcą kultowego "Króla Lwa" oraz pracował przy innych hitach, jak „Mała Syrenka” czy „Piękna i Bestia”.
- Jego wkład w animację i opowiadanie historii pozostawił trwały ślad.
- Dowiedz się więcej o życiu i dziedzictwie wizjonera Disneya.
Na jego filmach płakały całe pokolenia
Roger Allers był jedną z kluczowych postaci renesansu wytwórni Disneya w latach 90. To on był współtwórcą jednej z najważniejszych animacji lat 90. ubiegłego wieku - filmu, który zna cały świat i na którym płakały kolejne pokolenie widzów, także polskich. Chodzi oczywiście o "Króla Lwa", który stał się globalnym fenomenem, zarobił blisko miliard dolarów na świecie i do dziś pozostaje jednym z najbardziej dochodowych oraz znaczących tytułów. Jak podaje PAP artysta zmarł nagle w swoim domu w Santa Monica po krótkiej chorobie.
Nie żyje znany na całym świecie reżyser. Wzruszał do łez
"Roger Allers był kreatywnym wizjonerem, którego wkład w Disneya będzie żył przez pokolenia. Rozumiał siłę opowieści, emocji i muzyki" - napisał na Instagramie prezes The Walt Disney Company, Bob Iger. Don Hahn, producent kultowego filmu napisał z kolei, że "Allers przypominał wszystkim, jak wiele cudów kryje się w opowiadaniu historii". Ludzie, którzy go znali mówią, że "był jedna z najżyczliwszych osób, jakie można było spotkać" oraz że "nigdy nie uderzyła mu do głowy woda sodowa"
Zanim Allers zaczął współtworzyć "Króla Lwa", pracował także przy takich produkcjach, jak między innymi "Mała Syrenka", "Piękna i Bestia", "Alladyn". "The Hollywood Reporter" przypomina, że był też współtwórcą głośnego "Tronu" z 1982 roku – jednego z pierwszych filmów pełnometrażowych, które na szeroką skalę wykorzystywały grafikę komputerową. Allers był nominowany do Oscara oraz nagrody Tony.