Spis treści
Miesiąc więcej na przygotowanie obrony
Rozpoczęcie procesu Piotra M. zaplanowano pierwotnie na 25 września. Termin został jednak przesunięty o miesiąc. Sąd przychylił się do wniosku obrony, argumentującej, że oskarżony nie miał realnej możliwości zapoznania się z obszernym materiałem dowodowym.
Jak podkreśla obrońca Piotra M., mec. Witold Majchrzak, jego klient nie miał dostępu do wszystkich akt sprawy.
– To były głównie w sądzie apelacyjnym. Oskarżony nie mógł tych akt dostać. Natomiast jeżeli chodzi o formę elektroniczną bardzo ciężko otworzyć to i nie sądzę, że w warunkach aresztu to się uda – mówił w rozmowie z Radiem ESKA mec. Majchrzak.
Obrona nie zgadza się również z ustaleniami śledczych i podważa sam akt oskarżenia skierowany przez prokuraturę.
– Jeżeli w ogóle było jakieś działanie, to działanie co najwyżej nieumyślne – przekonuje adwokat. – Sposób wydostania się tych psów na zewnątrz i siatka tuż po zdarzeniu była przecięta i tam znaleziono, jak dzisiaj była o tym mowa, DNA dwóch obcych osób.
Piotr M. pozostanie w areszcie
Podczas piątkowego posiedzenia sąd zdecydował również o przedłużeniu tymczasowego aresztowania Piotra M. o kolejne trzy miesiące.
– Aktualnie do stycznia 2027 roku i do tego momentu, zakładając, że sąd drugiej instancji w przypadku złożenia zażalenia utrzyma to postanowienie Sądu Okręgowego, to do tego momentu ten środek będzie stosowany – wyjaśnił prokurator Robert Gabryszak.
Piotr M., właściciel strzelnicy i były policjant, odpowie przed sądem za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią pokrzywdzonego. Prokuratura zarzuca mu także znęcanie się nad psami.
Tragiczny atak w lesie
Do dramatycznych wydarzeń doszło 12 października ubiegłego roku. Marcin, zawodowy kierowca ciężarówki, zatrzymał się na Miejscu Obsługi Podróżnych Racula pod Zieloną Górą, korzystając z obowiązkowej przerwy w pracy. Wolny czas postanowił spędzić na grzybobraniu w pobliskim lesie.
W pewnym momencie 46-latek został zaatakowany przez trzy duże psy, które – jak ustalili śledczy – wydostały się z terenu pobliskiej strzelnicy. Mężczyzna doznał rozległych obrażeń. W ciężkim stanie trafił do szpitala, jednak mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować jego życia.
Śledczy: właściciel znał problem
Po tragedii policjanci zatrzymali 53-letniego właściciela owczarków. Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, której następstwem była śmierć pokrzywdzonego. Za ten czyn grozi mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Jak wynika z wcześniejszych ustaleń prokuratury, Piotr M. miał być wielokrotnie informowany o agresywnym zachowaniu swoich psów. Śledczy twierdzą również, że wiedział o wcześniejszych przypadkach wydostawania się zwierząt poza teren posesji. To właśnie te okoliczności będą jednymi z kluczowych kwestii podczas procesu, który ma rozpocząć się 26 października przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze.
