Ostatni kurs taksówkarza z Giżycka. Pan Leszek zginął z rąk klienta. Poszło o drobne

2026-01-11 10:31

– To jego ostatni kurs – powiedział ksiądz, spoglądając na urnę otoczoną wieńcami. Giżycko żegnało 78-letniego Lecha W., najstarszego taksówkarza w tym mazurskim mieście. Przez ponad 40 lat woził ludzi po okolicy. Znał każdy zakręt. Miał jeszcze jedno marzenie – kupić kampera i objechać Europę. Nawet odkładał na to pieniądze. Nie zdążył.

Super Express Google News
  • Giżycko pożegnało Lecha W., 78-letniego taksówkarza z ponad 40-letnim stażem, który zginął tragicznie w Sylwestra.
  • W noc sylwestrową, po kłótni o opłatę za kurs, 37-letni pasażer Mateusz G. śmiertelnie ugodził taksówkarza nożem.
  • Lech W. zmarł w samochodzie, próbując wrócić do Giżycka; sprawca został aresztowany, ale nie przyznaje się do winy.
  • Poznaj poruszającą historię Lecha W. i dowiedz się więcej o tragicznym zdarzeniu, które wstrząsnęło miastem.

Sylwestrowa noc. Centrum miasta. Do jego taksówki wsiadł 37-letni Mateusz G. z Pięknej Góry. Z pozoru spokojny. – Czasem podpity, mamrotał coś pod nosem z dziwnym spojrzeniem – mówią o nim sąsiedzi.

Gdy dotarli na miejsce, między mężczyznami doszło do awantury. Najwidoczniej poszło o wysokość opłaty za kurs, bo w sylwestra było drożej o 15 złotych. Mateusz G. sięgnął po nóż. Zadał kilka ciosów. Ranny Lech W. próbował się ratować. Odjechał spod domu napastnika i wracał do Giżycka, ledwo przytomny. Auto jechało zygzakiem. Świadkowie sądzili, że kierowca jest pijany. Wezwali policję. Prawda była tragiczna.

Taksówkarz zmarł w samochodzie. Nie udało się go uratować. Jeszcze tej samej nocy policja zatrzymała podejrzanego.Został aresztowany. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień – przekazał prok. Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Śledczy analizują monitoring, dane GPS, szukają świadków. - Jeżeli ktoś ma informacje na temat tej sprawy, prosimy o kontakt z prokuraturą bądź policją - dodaje Brodowski.

Pan Lech był lubiany przez mieszkańców Giżycka. Punktualny, życzliwy, zawsze z dobrym słowem. – To nie był tylko kierowca. To był człowiek, z którym chciało się rozmawiać – mówią pasażerowie. W przeszłości pokonał nowotwór. – Wspaniały tata, wspaniały dziadek, na którego zawsze można było liczyć ksiądz odczytywał słowa bliskich w kościele.

Po mszy w kościele pw. św. Kazimierza w Giżycku kondukt ruszył przez śnieg na cmentarz. Pan Lech spoczął w rodzinnym grobie – obok mamy i taty. I tak zakończył się jego ostatni kurs. Nie po Europie. Na zawsze.

Sonda
Czy dożywocie to odpowiednia kara za zabójstwo?
Zadał taksówkarzowi 8 ciosów nożem. Brutalny atak w czasie kursu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki