17-latek z Kadłuba z zimną krwią zamordował swoją prababcię oraz ojczyma. Ustawił w pokoju kamerę, chwycił za siekierę i rozpoczął rzeź, która wydarzyła się w domu jednorodzinnym z 25 na 26 lutego 2026 roku. Sprawca na zbliżeniach pokazał, co robił z ofiarami, jak uderzał je ostrzem i młotkiem po twarzach, a wszystkie nagrania opublikował później w mediach społecznościowych. Chełpił się zbrodnią, oblizywał siekierę z krwi, tłumaczył przed kamerą, czemu to zrobił. Na razie śledztwo zmierza w stronę uznania go za osobę niepoczytalną, lecz ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Jego stan zdrowia będą sprawdzać biegli, powołani do tego zadania przez prokuraturę. Tymczasem w cieniu tych wstrząsających wydarzeń rozgrywa się jeszcze dramat bliskich ofiar, którzy muszą na nowo przeżywać tę tragedię - nie tylko ze względu na wciąż krążące w sieci, makabryczne nagrania, ale też z uwagi na ostatnie pożegnanie pani Marii oraz pana Adama.
Czytaj także: Nowe nagrania 17-latka z Kadłuba! Obejrzeliśmy wstrząsające wideo. "Czegoś takiego nie widziałem"
Pogrzeb ofiar 17-latka z Kadłuba odbył się w czwartek, 5 marca 2026 roku. Na mszę, którą zorganizowano w miejscowym kościele, przyszły prawdziwe tłumy: rodzina, przyjaciele, znajomi, ale też postronni mieszkańcy, poruszeni tragedią i chcący wesprzeć cierpiących. Świątynia w Kadłubie pękała w szwach, podobnie jak uliczki cmentarza, na którym pochowano zmarłych: 87-letnią Marię P., w grobie swojego męża, oraz 38-letniego Adama K., który spoczął w osobnej mogile, niedaleko od kobiety.
Podczas pogrzebu ofiar mordercy z Kadłuba rozegrały się też zaskakujące sceny. Wszystko za sprawą świadomej decyzji bliskich zamordowanych. Żałobnicy szeptali między sobą właśnie o tym. Szczegóły poniżej.
Szepty między żałobnikami. Decyzja rodzin ofiar 17-latka z Kadłuba wywołała emocje na pogrzebie
Mieszkańcy Kadłuba wspominają, że pani Maria była ciepłą, serdeczną osobą, a pan Adam - spokojnym, pracowitym człowiekiem. O tym, że nie zostaną zapomniani, świadczy nie tylko duża frekwencja na pogrzebie, lecz także liczne kwiaty i wieńce. Na jednym z nich znalazła się sentencja, która wryła się wielu żałobnikom w pamięć: "Jest taki ból, o którym lepiej nie mówić, bowiem najlepiej wyraża go milczenie". Ale po cmentarzu poniosły się szepty, kiedy okazało się, że "nie można" podchodzić do bliskich ofiar tragedii w Kadłubie.
Zobacz również: 17-latek z Kadłuba inspirował się słynnym zabójcą?! Mówili o nim w całej Polsce. "Odegrał spektakl"
Rodzice zmarłego pana Adama prosili bowiem, by nie składano im kondolencji podczas uroczystości. Zaskakujące sceny spowodowały, że osoby chcące takie kondolencje złożyć, musiały zrobić krok w tył, by uszanować decyzję tych ludzi. Można się tylko domyślać, co leżało u podstaw takiej decyzji: nadal świeże rany, medialne zainteresowanie zbrodnią, zbyt duży ładunek emocjonalny. Na szczęście żałobnicy wiedzieli, jak mają się zachować, i zastosowali się do prośby.
Tymczasem wciąż trwa postępowanie dotyczące 17-letniego sprawcy. Jeśli stanie przed sądem, będzie mu grozić wieloletnie więzienie. Jeżeli jednak okaże się osobą niepoczytalną, co na ten moment jest bardziej prawdopodobne, trafi do zamkniętego zakładu leczniczego.