Radom. Uciekła z małymi dziećmi od ojca-brutala. Skończyła w noclegowni. "W domu nic prócz strachu i łez"

2020-12-01 15:19 Michał Michalak
Radom. Uciekła z małymi dziećmi od ojca-brutala. Skończyła w noclegowni. W domu nic prócz strachu i łez
Autor: Myriams-Fotos/cc0/Pixabay.com Agata z Radomia uciekła z dwojgiem małych dzieci od ich ojca, który używał przemocy fizycznej. Kobieta wylądowała w noclegowni dla bezdomnych, gdzie spędziła aż rok

Agata z Radomia uciekła z dwojgiem małych dzieci od ich ojca-brutala, który stosował przemoc fizyczną. Kobieta nie miała co ze sobą począć, dlatego zgłosiła się z 3-letnim synkiem i 5-letnią córką do noclegowni dla bezdomnych. Wtedy wydawało jej się, że trafiła tam tylko na chwilę, ale została tam znacznie dłużej. Postanowiła jednak nikomu o tym nie mówić, a nie chciała wracać do domu, gdzie czekał na nią tylko "strach i łzy".

Jak informuje kobieta.wp.pl, Agata z Radomia uciekła z małymi dziećmi od ojca-brutala w 2012 r. Kobieta nie miała gdzie pójść, dlatego razem z 3-letnim synkiem i 5-letnią córeczką skończyła w noclegowni dla bezdomnych. Myślała, że ten okres w jej życiu nie potrwa z byt długo, ale ostatecznie spędziła tam rok.

- Mnóstwo obcych twarzy, zapachów, łóżko przy łóżku, ścisk. Chciało mi się płakać, chciałam wracać do domu, ale w domu nie czekało na nas nic prócz strachu i łez, a nie chciałam dzieciom ponownie fundować tego koszmaru (...) - mówi dla kobieta.wp.pl mieszkanka Radomia.

Uciekła z domu przez ojca

Jak informuje kobieta.wp.pl, Agata z Radomia, która uciekła z małymi dziećmi od ojca-brutala, wstydziła się przyznać znajomym, gdzie teraz mieszka. Nie dość, że z dnia na dzień trafiła do nieznanego środowiska, to jeszcze było one pełne ludzi znajdujących się na marginesie życia, z przeszłością pełną uzależnień czy, mówiąc oględnie, zachowań dalekich od ideału.

- Szczególnie na początku wciąż zadawałam sobie pytanie, czy dobrze zrobiłam. Może powinnam wrócić do domu, gdzie dzieci miały swój kąt, a nie zabierać je do noclegowni, gdzie żyje się "na kupie" z obcymi? Miałam wyrzuty sumienia, że je oddzielam od ojca. Ale prawda jest taka, że one o niego nie wypytywały, ani on nas nie szukał. Dotarło do mnie, że musiały nie czuć się w domu bezpiecznie, egzystowały w ciągłym strachu, wśród krzyków i wyzwisk - wspomina mieszkanka Radomia dla kobieta.wp.pl.

Jak informuje kobieta.wp.pl, Agata z Radomia nie jest jedyną kobietą, którą spotkał podobny los. W Polsce brakuje niestety placówek, które mogłyby pomóc matkom z dziećmi lub kobietom w ciąży uniknąć wylądowania w noclegowni dla bezdomnych. To dlatego część z nich decyduje się zostać w domu mimo przemocy. Z kolei nie wszystkie pozostałe ośrodki odpowiadają szukającym tam schronienia osobom, czego przykładem jest historia innej mieszkanki Radomia, która w wieku 18 lat zaszła w ciążę.

- Szukałem wszędzie miejsca, gdzie mógłbym ją umieścić. Znalazłem pewien ośrodek, ale po dwóch miesiącach ta dziewczyna miała do mnie ogromny żal, bo okazało się, że owszem, zapewniono jej tam schronienie, ale jednocześnie namawiano do tego, żeby zrzekła się praw rodzicielskich i oddała dziecko do adopcji. Tylko pod takim warunkiem dostała dach nad głową i jedzenie. Jeśli więc chodzi o takie sytuacje, to jest już kompletny dramat - mówi kobieta.wp.pl Włodzimierz Wolski, szef Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Radomiu.

Jak informuje kobieta.wp.pl, Agacie z Radomia, która uciekła z małymi dziećmi od męża-brutala, udało się ostatecznie wyrwać z noclegowni, choć wśród bezdomnych spędziła aż rok.

- To nie jest miejsce dla matek z dziećmi, zwłaszcza małymi. Czułam się tam, jakbym była gorszego gatunku. Robiłam wszystko, żeby stanąć na nogi i się stamtąd wyprowadzić, co nie było proste, bo nie miałam własnych pieniędzy. Udało się dzięki pomocy krewnych - mówi mieszkanka Radomia kobieta.wp.pl.

Potok Biały. Młody mężczyzna spadł z rusztowania! Śmigłowiec lądował na drodze [ZDJĘCIA]