Koronawirus w Polsce: Kolejne OSZUSTWA przy testach?! "Tak zwiększa się statystyki!"

2020-09-21 10:14 Bartosz Wojsa
Koronawirus w Polsce: Kolejne OSZUSTWA przy testach?! Tak zwiększa się statystyki!
Autor: Łukasz Gągulski; Zdjęcie ilustracyjne Koronawirus w Polsce: Kolejne OSZUSTWA przy testach?! "Tak zwiększa się statystyki!"

W mediach społecznościowych rośnie liczba relacji mieszkańców, którzy twierdzą, że podczas wizyty u lekarza zmuszano ich do podpisania oświadczenia o "kontakcie z osobą zakażoną koronawirusem". Ich zdaniem, w taki sposób zwiększa się statystyki serwowane codzienne przez Ministerstwo Zdrowia. Podobna sytuacja, o której pisaliśmy na łamach "Super Expressu", miała rzeczywiście miejsce - w województwie śląskim, a konkretnie w szpitalu w Rybniku. O co w tym wszystkim chodzi? Sprawdzamy.

W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej doniesień dotyczących rzekomych oszustw, jakie mają mieć miejsca w placówkach medycznych - także w woj. śląskim. Chodzi o testy na koronawirusa! Pacjenci mają być zmuszani do podpisywania oświadczeń, w których zgłaszają, że mieli kontakt z osobą zakażoną. - To prawda. Znajoma poszła na wizytę kontrolną, ponieważ jest w ciąży i nie chcieli jej przyjąć, jeśli nie podpisze papierka, że trafiła tam z podejrzeniem COVID-19 - pisze na Facebooku pani Aleksandra. Wcześniej tego typu sytuacje miały mieć już miejsce, o czym pisaliśmy już na łamach "Super Expressu". Związkowcy z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku, przy wsparciu mieszkańców i niektórych pracowników, ujawnili oszustwa przy testach, do których miało dochodzić w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. 

Przypomnijmy: zdaniem mieszkanki, która skontaktowała się ze związkowcami, kazano jej z góry w ankiecie zaznaczyć, że miała kontakt z osobą zakażoną, mimo że była to nieprawda. - Już w trakcie wypisywania kart zlecenia na badania dowiedziałyśmy się, że jest nakaz zaznaczenia opcji: materiał pobrany od osoby ze styczności. Na naszą odpowiedź, że nie miałyśmy kontaktu z chorym ani zakażonym, usłyszałyśmy, że tak nakazano z góry. Na pytanie koleżanki, co znaczy z góry, otrzymała informację, że jest taki nakaz od wojewody. Po dalszym naszym sprzeciwie usłyszałyśmy, że mamy zaznaczyć co chcemy. Więc zaznaczyłyśmy opcję: zdrowe. W trakcie oddawania zleceń osoba odbierająca poprawiła w obecności koleżanki jej kartę na kontakt z chorym - czytamy w liście opublikowanym przez "Solidarność". Mężczyzna miał w ten sposób poprawić jeszcze kilkanaście kart. Panie miały też zastrzeżenia co do sposobu przeprowadzenia testów. Sprawą zajęły się wówczas służby, a żołnierze, którzy brali udział przy wymazach, odsunięci od pracy.

Oświadczenie szpitala w Rybniku:W nawiązaniu do informacji przekazywanych w mediach społecznościowych, SP ZOZ Państwowy Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku potwierdza fakt przeprowadzenia wymazów na obecność koronawirusa COVID-19 w ubiegły czwartek, 6 sierpnia 2020r. Badaniem zostało objętych ok. 100 pracowników zatrudnionych w zakładzie opiekuńczo – leczniczym prowadzonym przez Szpital. Wymazy zostały przeprowadzone z inicjatywy Wojewody Śląskiego, co należy w pełni docenić. Na szczęście wszystkie wyniki badań okazały się negatywne - informuje Jan Ciechorski, rzecznik prasowy szpitala. - Jednocześnie podkreślić trzeba okoliczność, iż Szpital wykonywał badania na obecność COVID-19 w każdym przypadku podejrzenia zakażenia u pracownika lub pacjenta. Za prawidłowość przeprowadzenia tych badań ponosimy pełną odpowiedzialność. Odnosząc się zaś do wskazywanych w mediach społecznościowych nieprawidłowości należy podkreślić, iż badanie było przeprowadzone przez profesjonalne służby sanitarne na zlecenie Wojewody, wobec powyższego z pytaniami czy też zastrzeżeniami odnośnie zgodności z procedurami przeprowadzenia i dokumentowania wymazów należy zwracać się bezpośrednio do Urzędu Wojewódzkiego. Nadto z uwagi na wskazywane w mediach społecznościowych nieprawidłowości Szpital wystąpi do Wojewody Śląskiego z prośbą o ich wyjaśnienie.

Dlaczego dochodzi do tego typu sytuacji? Teorie są dwie. Jedna mówi o tym, że to sposób na zwiększenie statystyk dotyczących zakażeń koronawirusem w Polsce, serwowanych codziennie przez Ministerstwo Zdrowia. Druga, nieco bardziej rozsądna i logiczna, mówi o możliwości dofinansowania dla szpitali i innych placówek medycznych, uzależnionych od ilości osób zakażonych czy tych z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. W ten sposób placówki miałyby próbować "wyciągnąć" pieniądze z rządu, które są potrzebne na leczenie pacjentów i inne ważne sprawy związane z funkcjonowaniem szpitali w tych trudnych czasach. Podpisanie oświadczenie o kontakcie z zakażonym miałoby też być podstawą do ewentualnego przeprowadzenia testu na koronawirusa. 

Każda tego typu sprawa jest wyjaśniania i traktowana indywidualnie. 

Prof. Simon o maseczkach: Jak ktoś nie chce nosić, niech najpierw spisze testament
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE