- Nowe zasady żywienia zaczęły obowiązywać w szkołach i przedszkolach 1 września 2026 roku, promując zdrową i mniej przetworzoną żywność.
- Z automatów oraz sklepików znikną popularne słodycze, chipsy, napoje energetyczne i gazowane, a dla innych towarów wprowadzone zostaną ścisłe limity tłuszczu, soli oraz cukru.
- Roksana Środa, dietetyczka, uważa te modyfikacje za pozytywny krok w przeciwdziałaniu próchnicy i otyłości u najmłodszych, zaznaczając jednocześnie, że domowe nawyki wciąż pełnią najważniejszą funkcję.
Roksana Środa ocenia nowe regulacje żywieniowe w szkołach
Roksana Środa, dietetyczka kliniczna, zajmująca się zaburzeniami hormonalnymi i przewodu pokarmowego, dostrzega w nowych przepisach szansę na poprawę jadłospisu uczniów. Według niej kluczowe jest nie tylko redukowanie spożycia tłuszczu, soli i cukru, ale także kreowanie przestrzeni ułatwiającej dostęp do wartościowych posiłków. Ekspertka podkreśla jednak, że wzorce żywieniowe kształtowane w domu pozostają niezwykle istotne.
Z mojej perspektywy, to krok w bardzo dobrym kierunku. Statystyki dotyczące nadwagi, otyłości i próchnicy u dzieci w Polsce są niepokojące, a szkoła jest miejscem, w którym dzieci spędzają większą część dnia. Standardy żywieniowe potrzebowały odświeżenia i dostosowania do aktualnych norm. Najbardziej cieszy fakt, że przepisy nie tylko eliminują jawny "śmieciowy" asortyment, ale też biorą pod lupę ukryty cukier w produktach pozornie zdrowych (np. smakowych jogurtach czy produktach zbożowych) oraz kładą nacisk na większy udział roślin i jakościowych produktów w stołówkach. Największym wyzwaniem może być sposób wykorzystania nowych zaleceń, aby dziecko zachęcić do jedzenia roślin pysznymi, kolorowymi posiłkami, a nie zniechęcić monotonnymi potrawami bez smaku - mówi Roksana Środa.
Ograniczenia produktów w szkolnych sklepikach i stołówkach
Ekspertka zwraca uwagę, że modyfikacje wykraczają poza jadłospisy szkolnych stołówek i obejmują kilka zasadniczych stref żywienia w placówkach.
Zmiany są widoczne w kilku kluczowych obszarach:
- Sklepiki i automaty: obowiązuje zamknięty katalog grup produktów. Zniknęły z nich klasyczne słodycze, chipsy, napoje gazowane i energetyki. Jeśli na półce pojawia się jogurt, produkt zbożowy czy paluszki, muszą one spełniać rygorystyczne limity zawartości cukru, soli i tłuszczu.
- Stołówki szkolne: wprowadzono zakaz używania wyrobów mięsnych wysokoprzetworzonych, jako głównego źródła białka (np. tanich parówek czy mortadeli) na rzecz świeżego mięsa. Ograniczono potrawy smażone (maksymalnie 2 razy w tygodniu), zwiększono porcje warzyw oraz wprowadzono obowiązkowe dania na bazie nasion roślin strączkowych. Zupy muszą być gotowane na wywarach warzywnych przynajmniej 2 razy w tygodniu.
Dzięki temu środowisko szkolne może sprzyjać dokonywaniu lepszych wyborów, choć nieustannie – podstawą edukacji żywieniowej jest dom i nawyki żywieniowe całej rodziny. Nie zapominamy, że to rodzice i opiekunowie są pierwszym wzorcem dla dziecka - mówi dietetyczka.
Nowe przepisy to za mało bez odpowiednich nawyków
Modyfikacje w placówkach oświatowych mają na celu uproszczenie dzieciom wyboru zdrowszych opcji, jednak same przepisy nie wyeliminują każdego kłopotu. Dietetyczka zaznacza, że edukacja domowa i szkolna muszą ze sobą współgrać. Żadne, nawet najdoskonalsze menu, nie zdoła wyprzeć przyzwyczajeń ukształtowanych w rodzinnym gronie.
W praktyce oznacza to, że uczeń nie kupi już w sklepiku np. mocno posłodzonego kompotu czy ultra-słodkiego kakao z proszku – limit cukru dodanego do napojów przygotowywanych na miejscu został ścięty o połowę (do maksymalnie 5 g cukru na 250 ml).
Jeśli dziecko sięgnie po jogurt smakowy, napój roślinny czy serek, produkt ten będzie zawierał maksymalnie 10 g cukrów na 100 g. Znikną też słodkie płatki śniadaniowe czy typowe batony. Słodka przekąska w sklepiku od teraz to np. baton na bazie suszonych owoców i orzechów (bez dodatku cukru i syropów) lub gorzka czekolada. Dziecko nadal może zjeść coś smacznego, ale jakość tych produktów jest nieporównywalnie wyższa - podkreśla dietetyczka.