SZOKUJĄCA ZBRONIA

Artur K. odsiaduje dożywocie za uduszenie Moniki i Oskarka. Przekonywał sąd, że to szatan kazał mu ich zabić

2022-11-27 5:45

Artur i Monika tej jesieni mogliby świętować czwartą rocznicę ślubu. We wrześniu 2018 r. mieli się pobrać. Jej synek Oskar miałby dziś siedem lat... Ale zamiast wesela odbył się podwójny pogrzeb. Oskarek i Monika nie żyją. A Artur K. (44 l.) odsiaduje wyrok dożywocia za ich zabicie. I nie były to jego pierwsze ofiary...

Warszawa. Morderca odsiaduje karę dożywotniego pozbawienia wolności

Pierwszą ofiarą Artura K. była jego dziewczyna – 20-letnia Renata, którą zamordował w 2004 r. Gdy mężczyzna odsiadywał wyrok 15 lat więzienia za to zabójstwo, na portalu społecznościowym poznał Monikę, która po rozstaniu z mężem samotnie wychowywała trzyletniego Oskarka. Zakochała się w rosłym, umięśnionym, przystojnym mężczyźnie. Zaręczyli się. Para mogła spotykać się w realu, bo więzień niemal 100 razy był wypuszczany na przepustki. Gdy 8 września 2018 r. wyszedł na kolejną, zabił narzeczoną i jej synka w ich mieszkaniu przy ul. Nowowiejskiej. Udusił 35-latkę gołymi rękami. Gdy Monika K. straciła przytomność, włożył jej do ust ręcznik. Trzyletniemu Oskarkowi wcisnął w gardło ścierkę i dokończył mord.

Gdy przestali oddychać, jakby nigdy nic wyszedł z kamienicy przy ul. Nowowiejskiej, poszedł na pizzę, potem wałęsał się po Dworcu Centralnym i nad Wisłą. Na moście Poniatowskiego rozebrał telefon, złamał kartę SIM i wrzucił wszystko do Wisły. W rzece wylądowały też klucze od mieszkania zamordowanej kobiety. Następnie Artur wsiadł do autobusu i pojechał w kierunku stadionu Legii. Przez kilka godzin spacerował w pobliskim parku. W nocy zgłosił się w komendzie policji przy Wilczej i przyznał się do morderstwa.

Tłumaczenie Artura K. szokuje. Twierdził, że szatan kazał mu zabijać

Dlaczego to zrobił? Czy dlatego, że Monika odkryła jego kryminalną przeszłość, zaczęła się bać i chciała się wycofać ze związku? – Szatan kazał mi zabić – oświadczył Artur K. policjantom ze Śródmieścia. – Miałem wizję, że ją zabijam. Pamiętam, że wtedy czułem się lepiej, byłem spokojniejszy. Myśl o tym, że to zrobię, dawała mi jakiś spokój – powtórzył też podczas rozprawy. 

– Artur K. jest bez wątpliwości poczytalny – kilka miesięcy później brzmiała diagnoza biegłych psychiatrów. Rozpoznali u niego natomiast dysocjacyjne zaburzenie osobowości. To mechanizm obronny polegający na oddzieleniu myśli i uczuć w celu obrony przed zagrożeniem. W sytuacji silnego stresu dotknięta nim osoba interpretuje rzeczywistość na swój sposób, manipuluje.

Sąd okręgowy w 2020 r. skazał Artura K. na dożywocie, tak jak chciał prokurator. – Każdemu należy się druga szansa. Ale oskarżony Artur K. tę drugą szansę już dostał. I tej szansy nie wykorzystał. Zabił dwie osoby. Dokonał tych zabójstw, odbywając karę pozbawienia wolności za poprzednie zabójstwo – uzasadniał w mowie końcowej dwa lata temu prokurator Przemysław Nowak.

Sad zdecydował też, że Artur K. będzie mógł o warunkowe zwolnienie ubiegać się dopiero po 40 latach odsiadki. Będzie wówczas 81-letnim starcem. Skazanego nie było na sali sądowej. Nie chciał słyszeć wyroku.

Sonda
Jaka kara powinna być za morderstwo?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Nasi Partnerzy polecają