Borkoś wróci na ulice! Słynny ratownik nie poddał się po wypadku

i

Autor: Tadeusz Mróz, Marek Kudelski/Super Express

Musiałem trochę przepłakać, ale jestem silny. Borkoś wygrał walkę o życie i wraca na ulice!

2022-04-16 5:28

Przez trzy tygodnie był w śpiączce, przeszedł dziewięć operacji. Ale nie poddaje się i wraca na stołeczne ulice, by ratować warszawiaków. Mowa o Marcinie Borkowskim „Borkosiu”, który zasłynął z pomagania poszkodowanym w wypadkach, często narażając własne życie. Jego motoambulans przemierzył tysiące kilometrów, by nieść pomoc. O wypadku, rehabilitacji i pasji do ratownictwa rozmawiamy z „Borkosiem” na dzień przed Wielkanocą.

„Super Express”: - Skąd u ciebie pasja do ratownictwa?

Borkoś”: - Wszystko zaczęło się zimą. Miałem wtedy dziewięć lat. Byłem na nartach w parku, gdy w bloku obok doszło do tragedii. Mężczyzna wyskoczył z dziewiątego piętra. Pamiętam, jak przyjechało pogotowie, widziałem zespół ratunkowy i niebieskie światła karetki. Byłem zachwycony tym, jak pracują i od tamtego momentu chciałem być jak oni, ratować życie, i to się udało.

- Kiedy powstał pierwszy „Borkośmobil”?

- W szczycie pandemii w 2020 r. był ogromny deficyt karetek. Uznałem, że poza swoją etatową pracą w pogotowiu zacznę pracować jako wolontariusz. Wtedy zainwestowałem w trzykołowy motocykl, dzięki któremu bardzo sprawnie mogłem dostać się na miejsce wypadku i udzielić pierwszej pomocy. Gdy kończyłem zmianę, po prostu zakładałem kask i krążyłem po mieście, jeżdżąc tam, gdzie mnie potrzebowali. Ludzie śmiali się, że jestem „ratownikiem cyborgiem”. Tak było do czasu wypadku…

- Co się wtedy wydarzyło?

Niestety, 13 października, jadąc do poszkodowanych ul. Radzymińską zderzyłem się z samochodem osobowym. Tego dnia to ja byłem po drugiej stronie akcji ratunkowej. Nie pamiętam OIOM-u ani bloków operacyjnych ponieważ 21 dni byłem w śpiączce. Przeszedłem dziewięć operacji, a aktualnie trwa rehabilitacja kończyn. Musiałem też trochę przepłakać i zmierzyć się z tym, że przecież mogłem zostawić żonę i 3,5-roczne dziecko. Ale mam silną psychikę, dzięki czemu udało mi się pozbierać.

- Co planujesz, gdy będziesz już w pełni sił?

- Chcę wrócić na ulice Warszawy i nieść pomoc ludziom. Być może jeszcze nie będę w stanie pracować w pogotowiu ratunkowym, ale z pewnością będę krążyć po mieście jako wolontariusz. Ważna jest także dla mnie działalność edukacyjna. Przed wypadkiem regularnie tworzyłem filmy, w których pokazywałem widzom, w jaki sposób prawidłowo udzielić pierwszej pomocy.

- Na motocykl jednak nie wsiądziesz. Jaki będzie nowy pojazd?

- Firma Triggo zaoferowała, że wesprze mnie w swoim działaniu, udostępniając mi pojazd będący połączeniem samochodu i motocykla. Jest wąski, dzięki czemu będę mógł przeciskać się między samochodami, ale jednocześnie jego konstrukcja jest bezpieczniejsza. Elektryczny silnik rozpędza go do 90 km/h. Pojazd obecnie przygotowywany jest do bycia ambulansem szybkiego reagowania.

- Kiedy zobaczymy cię na ulicach Warszawy?

- Mam nadzieję, że jeszcze w tegoroczne wakacje.

Borkoś wróci na ulice Warszawy! Zobacz jego najnowszy pojazd
Sonda
Czy wiesz, jak udzielać pierwszej pomocy?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE