Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska. Odeszła strażniczka pamięci. Włodarze żegnają bohaterkę Powstania Warszawskiego

2026-08-19 12:36

Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek” nie żyje. Bohaterka Powstania Warszawskiego, żołnierka Szarych Szeregów i Armii Krajowej, nauczycielka, społeczniczka i jedna z najbardziej wyrazistych strażniczek pamięci o poległych powstańcach. Miała 99 lat. Do końca przypominała, że patriotyzm oznacza przede wszystkim odpowiedzialność za drugiego człowieka.

  • Wanda Traczyk-Stawska w Powstaniu Warszawskim walczyła jako łączniczka i strzelec, m.in. w Śródmieściu i na Powiślu. Po kapitulacji trafiła do niemieckiej niewoli.
  • Po wojnie została nauczycielką i psycholożką. Przez lata pracowała z dziećmi z niepełnosprawnościami i angażowała się w ochronę pamięci o poległych powstańcach.
  • Do końca była aktywna społecznie. Występowała w obronie słabszych, demokracji i praw człowieka. „Być przyzwoitym i nic nie robić to za mało” - mówiła.
Wanda Traczyk-Stawska w 79. rocznicę rzezi Woli mówi o przyjaźni do Niemców

„Muszę być żołnierzem”

Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 roku w Warszawie. Wojna odebrała jej dzieciństwo. We wrześniu 1939 roku była świadkiem śmierci niemowlęcia zastrzelonego przez niemieckiego żołnierza. To wydarzenie na zawsze zapisało się w jej pamięci. Po latach opowiadała, że właśnie wtedy pomyślała: „Muszę być żołnierzem. Nie pozwolę, żeby ktoś strzelał do niemowlaka”.

W 1942 roku zaangażowała się w działalność Szarych Szeregów. Malowała symbole Polski Walczącej, roznosiła podziemne ulotki, a także doręczała wyroki śmierci wydane przez Polskie Państwo Podziemne.

Walczyła w Powstaniu

W sierpniu 1944 roku została żołnierzem Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Jako łączniczka i strzelec walczyła w Śródmieściu, m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej, oraz na Powiślu. Brała udział w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji. W połowie września została ranna, ale do kapitulacji pozostała w walce.

Po upadku Powstania trafiła do niemieckich obozów jenieckich. Wolność odzyskała 12 kwietnia 1945 roku, gdy obóz Oberlangen został wyzwolony przez żołnierzy 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka.

Nauczycielka i strażniczka pamięci

Po wojnie ukończyła psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracowała jako nauczycielka w szkołach specjalnych dla dzieci z niepełnosprawnościami.

Jednocześnie nie pozwalała, by pamięć o poległych powstańcach zniknęła. Kierowała Społecznym Komitetem ds. Cmentarza Powstańców Warszawy. Angażowała się także w ustanowienie Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy oraz powstanie Izby Pamięci w parku Powstańców Warszawy.

„Każdy z nas, kto przeżył Powstanie, to już ma swoją nagrodę (...). A oni, ci, co polegli, to właściwie zazwyczaj byli na początku tego życia” - mówiła.

„Brak reakcji to przyzwolenie na zło”

Wanda Traczyk-Stawska nie była wyłącznie świadkiem historii. Przez całe życie uważała, że pamięć o przeszłości zobowiązuje do działania tu i teraz. Wspierała „Solidarność”, zabierała głos w sprawach praw człowieka i praw kobiet, angażowała się w obronę demokracji. W 2018 roku chciała spotkać się z protestującymi w Sejmie rodzicami osób z niepełnosprawnościami. W 2020 roku wsparła protest kobiet.

Szczególnie zapamiętane zostało jej wystąpienie z października 2021 roku na Placu Zamkowym. Podczas proeuropejskiego wiecu jej przemówienie próbował zagłuszać Robert Bąkiewicz. Traczyk-Stawska odpowiedziała stanowczo: „Ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli. Ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu”.

„Być przyzwoitym i nic nie robić to za mało. Bo brak reakcji to przyzwolenie na zło” - mówiła.

Powtarzała też: „Przesadna odwaga kończy się źle. Ale reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił”.

W przededniu kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego, już jako 99-latka, zwróciła się do mieszkańców stolicy. Prosiła, by 1 sierpnia był dniem wypełnionym pamięcią o tych, którzy stanęli do walki w 1944 roku.

Warszawa żegna swoją bohaterkę

Po śmierci Wandy Traczyk-Stawskiej żegnają ją przedstawiciele władz, politycy i mieszkańcy Warszawy. Minister kultury Marta Cienkowska napisała, że „bohaterowie nie umierają nigdy”, a Traczyk-Stawska swoją odwagą i niezłomnością uczyła miłości do Polski. Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska nazwała ją „autorytetem dla pokoleń”. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że uczyła Polaków, jak wielką wartością są wolność i niepodległość.

Premier Donald Tusk przypomniał jej słowa: „Nie stój, nie patrz, gdy się zło dzieje, tylko reaguj natychmiast, bo to jest twój obowiązek” i pożegnał ją słowami: „Żegnaj, Bohaterko”. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wspominał kobietę, która po wojnie zawsze stawała po stronie słabszych i nie pozwalała „nacjonalistom kraść patriotyzmu i zagłuszać wolności”.

Rafał Trzaskowski podkreślił, że Warszawa straciła kogoś wyjątkowego: bohaterkę, żołnierkę Powstania Warszawskiego, Honorową Obywatelkę Miasta i nauczycielkę. „Każda rozmowa z Panią Wandą była lekcją o tym, co naprawdę ważne” - napisał prezydent Warszawy.

Wspominali ją także ministrowie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Dariusz Klimczak i Barbara Nowacka oraz poseł Paweł Kowal. Aleksandra Leo przypomniała, że Traczyk-Stawska do końca pozostała wierna wartościom, o które walczyła jako młoda dziewczyna: wolnej, demokratycznej i bezpiecznej Polsce, będącej częścią Europy. Wszyscy podkreślali jej odwagę, empatię, mądrość, prawość i troskę o drugiego człowieka.

I chyba właśnie tak najlepiej zapamiętać Wandę Traczyk-Stawską - jako kobietę, która przeżyła wojnę, ale nigdy nie przestała walczyć o to, by świat był lepszy dla innych.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki