Spis treści
- Aresztowanie policjanta. Co się stało w Piasecznie?
- Pierwsze chwile w areszcie. Cela przejściowa i procedury
- Izolacja byłych funkcjonariuszy. Dlaczego Marcin J. trafi do oddziału chronionego?
- Życie w celi mieszkalnej. Zakazy i ograniczenia
- Prawa tymczasowo aresztowanego
- Kontakty z rodziną i światem zewnętrznym
- Co dalej ze śledztwem w sprawie policjanta z Piaseczna?
Aresztowanie policjanta. Co się stało w Piasecznie?
Sprawa, która wstrząsnęła Polską, miała miejsce w nocy z 2 na 3 stycznia w Oddziale Prewencji Policji w podwarszawskim Piasecznie. Po alkoholowej imprezie młoda policjantka, która była tam na stażu, wybiegła z jednego z pomieszczeń i, jak relacjonowano, „zniknęła” w koszarach. Chwilę później miała powiedzieć kolegom, że została zgwałcona przez swojego dowódcę − Marcina J.
Zawiadomienie przełożonych nastąpiło z dużym opóźnieniem, a formalna podstawa do zatrzymania pojawiła się dopiero o 10:30, gdy pokrzywdzona złożyła oficjalne zeznania. O 14 policjant został zatrzymany, a Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o jego trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu.
Pierwsze chwile w areszcie. Cela przejściowa i procedury
Od tego momentu jego życie wygląda już zupełnie inaczej. Mężczyzna trafił do aresztu śledczego w Grójcu i został przyjęty według procedur przewidzianych dla każdej osoby tymczasowo aresztowanej. Pierwszym etapem jest cela przejściowa. To tam osadzony może spędzić nawet do 14 dni. W tym czasie przechodzi wstępne badania lekarskie, zabiegi sanitarne oraz rozmowy osobopoznawcze. Funkcjonariusze informują go o zagrożeniach, jakie mogą wynikać z pobytu w areszcie, i o konieczności zgłaszania wszelkich niebezpiecznych sytuacji.
Już na samym początku odbywa się rozmowa informacyjna. Wychowawca albo wyznaczony funkcjonariusz zapoznaje tymczasowo aresztowanego z jego prawami, obowiązkami i porządkiem wewnętrznym jednostki. Padają też ostrzeżenia o odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej za naruszenie nietykalności cielesnej czy znieważenie funkcjonariusza. Nie później niż w ciągu dwóch dni odbywa się kolejna rozmowa, która ma pomóc ustalić, gdzie i z kim osadzony zostanie umieszczony w kolejnej celi.
Izolacja byłych funkcjonariuszy. Dlaczego Marcin J. trafi do oddziału chronionego?
To właśnie na tym etapie decyduje się o izolowaniu byłych funkcjonariuszy od innych osadzonych. Przepisy mówią wprost o „konieczności oddzielenia tymczasowo aresztowanych, którzy są lub byli pracownikami administracji rządowej” czy służb związanych z bezpieczeństwem publicznym. Chodzi o zapobieganie agresji, zemście i próbom zastraszania.
Jak podkreślał dr Paweł Moczydłowski w rozmowie z „Faktem”, „przestępstwa seksualne są w więzieniu jednymi z najgorzej ocenianych”, a połączenie „policjant plus gwałt” to „najgorszy możliwy scenariusz”. Dlatego tacy osadzeni trafiają do oddziałów chronionych. − To nie są żadne przywileje. To izolacja − zaznaczał.
Życie w celi mieszkalnej. Zakazy i ograniczenia
Po zakończeniu pobytu w celi przejściowej tymczasowo aresztowany trafia do celi mieszkalnej, dobranej z uwzględnieniem bezpieczeństwa, zaleceń lekarzy i psychologów oraz potrzeby zapobiegania samoagresji i kolejnym przestępstwom. Nie ma tam telewizora ani prywatnego telefonu. Przepisy jasno mówią, że nie wolno posiadać „środków łączności, urządzeń technicznych służących do rejestrowania i odtwarzania informacji, sprzętu komputerowego” ani żadnych przedmiotów, które mogłyby utrudnić śledztwo.
Prawa tymczasowo aresztowanego
Mimo surowych zasad tymczasowo aresztowany nie jest całkowicie pozbawiony praw. Ma prawo do godzinnego spaceru każdego dnia, do opieki medycznej, korzystania z wolności religijnej i do odpowiedniego wyżywienia. Może nosić własną odzież, bieliznę i obuwie, o ile nie narusza to porządku ani względów bezpieczeństwa. Może też zawiadomić bliskich o miejscu pobytu oraz kontaktować się z obrońcą bez obecności innych osób.
Kontakty z rodziną i światem zewnętrznym
Kontakty z rodziną są jednak ściśle kontrolowane. Widzenie jest możliwe dopiero po zgodzie organu, do którego dyspozycji pozostaje tymczasowo aresztowany, i co do zasady przysługuje jedno w miesiącu. Odbywa się pod nadzorem funkcjonariusza Służby Więziennej i bez bezpośredniego kontaktu. Korespondencja przechodzi przez prokuraturę, z wyjątkiem listów do obrońcy i organów ścigania.
W teorii możliwe są także rozmowy telefoniczne, ale wyłącznie z samoinkasującego aparatu i tylko po wydaniu zgody przez organ prowadzący sprawę. Taka zgoda może zostać cofnięta, jeśli istnieje obawa, że rozmowy posłużą „w celu bezprawnego utrudniania postępowania karnego” albo do popełnienia przestępstwa.
Co dalej ze śledztwem w sprawie policjanta z Piaseczna?
Za murami aresztu w Grójcu toczy się więc życie według ścisłego regulaminu, w izolacji i pod stałym nadzorem. Tymczasowy areszt ma zabezpieczyć śledztwo, które w sprawie z Piaseczna wciąż trwa.
− W sprawie tej przesłuchiwanych jest kilkanaście osób. Trwają intensywne czynności − mówił prok. Piotr Antoni Skiba. A to oznacza, że podejrzany funkcjonariusz spędzi najbliższe tygodnie w celi, bez telewizora, bez telefonu i bez kontaktu ze światem, czekając na dalsze decyzje prokuratury i sądu.