Wyciągnąłem 200 tys. zł. i przekazałem do auta. Burmistrz Włoch stanął przed sądem

2022-05-27 19:29
200 tys. zł. to nie są duże pieniądze. Burmistrz Włoch i biznesmen z Turcji stanęli przed sądem
Autor: Marek Zieliński/SUPER EXPRESS

Artur W. (46 l.) i Sabri B. (59 l.) stanęli przed sądem. Prokuratura oskarża byłego burmistrza Włoch o to, że przyjął od Tureckiego biznesmena 200 tys. zł. aby przyśpieszyć zgodę na budowę przy jednej z jego inwestycji. Przedsiębiorca złożył obszerne wyjaśnienia w których przekonywał, że pieniądze były jedynie przyjacielską pożyczką.

Jak przekazano pieniądze?

Wczoraj o godz. 11, w Sądzie Rejonowym w Pruszkowie odbyła się druga rozprawa w procesie, gdzie oskarżonymi są Artur W. Sabri B. Obydwaj stawili się na sali, każdy z nich w obecności aż trzech adwokatów. Podczas pierwszej rozprawy swoją wersję wydarzeń przedstawił były Artur W., dlatego teraz przyszła pora na Sabriego. - Burmistrz zadzwonił do mnie i powiedział „żona przygotowuje się do porodu, czy mogę pożyczyć 200 tys. zł.?”. Po 20 dniach namysłu uznałem, że dam mu te pieniądze - wspomina Sabri B. Panowie spotkali się 29 października 2019 r. około godz. 17 przed cukiernią Bracia Sosińscy w Raszynie. - Kiedy ja podjechałem, on wyszedł ze środka i powiedział, że nie ma czasu. Odpowiedziałem, że tylko dam ci pieniądze i odjeżdżam. Wyciągnąłem pieniądze, przekazałem do jego auta i podziękowałem - wyznał biznesmen na sali sądowej.

Policja zatrzymuje biznesmena

Po transakcji Sabri udał się do pobliskiej kawiarni na spotkanie towarzyskie. Niespełna godzinę później, był już w rękach policji. Jak wspomina, do lokalu weszło 30 zamaskowanych mężczyzn dzierżących broń długą. Jeden z nich zaprowadził biznesmena do auta, którym później został przewieziony na komendę. Kolejne dziewięć miesięcy Sabri spędził w areszcie. - Mieszkam w Polsce 40 lat i nie popełniłem żadnego karalnego czynu. O stan moich dzieci musiałem pytać adwokatów. Oni widywali się z żoną i mówili, że dzieci są w dobrym stanie - wyznaje Sabri, a w jego oczach pojawiają się łzy. Sędzia zarządza pięć minut przerwy.

Poznali się na wigilii

Sabri żeby wyjaśnić kontekst swojej znajomości z samorządowcem powrócił do 2018 r., kiedy to świeżo wybrany burmistrz zaprosił go oraz innych lokalnych przedsiębiorców na wigilię. - Byli tam wszyscy biznesmeni, rozmawialiśmy na tym samym poziomie. Burmistrz był wówczas nowy i powiedział, że jest otwarty na wszelkiego rodzaju inwestycje. Pracowałem dotychczas z wieloma zarządami miast i podejście Pana Burmistrza było bardziej przyjazne - wspomina spotkanie wigilijne Sabri. Wskazuje także, że burmistrz niejednokrotnie mu pomagał. Biznesmen przywołał m.in. sytuację z 2019 r., kiedy to Artur W. miał uprzedzić Sabriego, że pewne osoby z Mokotowa zagrażają jego firmie i mogą działać na jej niekorzyść. - Wtedy okazało się, że rzeczywiście chciano mnie oszukać. Policja uznała moją rację, a ja podziękowałem burmistrzowi i powiedziałem, że także jestem chętny do pomocy w razie potrzeby - tłumaczy inwestor. W ten sposób Artur W. miał zrobić zaufanie w oczach Sabriego.

"To dla mnie nie są duże pieniądze"

Tutaj dochodzimy do sprawy ul. Żelaznej, to inwestycja przy tej ulicy miała sprawić, że Sabri posunął się do przekazania 200 tys. zł. Zacznijmy od wersji inwestora z nazwiskiem na B. Wedle jego zeznań, Burmistrz Dzielnicy Włochy zadzwonił do niego i zapytał, czy sprzedaje działkę przy ul. Żelaznej (Wola). Sabri odpowiedział, że tak. Panowie umówili się, aby żona burmistrza pośredniczyła w transakcji w zamian za 1-2 proc. Działka była nie byle jaka, ponieważ jej wartość wyceniana była na 15 mln euro. Gdy wszystko było już umówione, Artur W. miał wykonać do Sabriego decydujący telefon z prośbą o pożyczkę. - Dlaczego dałem pożyczkę? To dla mnie nie są duże pieniądze, ponieważ robię w Polsce miliardowe inwestycje. Pan Burmistrz miał do mnie zawsze dobre podejście - komentuje Sabri.

Co na to śledczy?

Inną wersję wydarzeń ma jednak prokuratura, której to zdaniem Artur W. otrzymał pieniądze w zamian za przychylności burmistrza w załatwianiu decyzji administracyjnych w Urzędzie Dzielnicy Włochy, a konkretnie warunków zabudowy nieruchomości położonych przy ul. Łopuszańskiej w Warszawie.

Podczas kolejnych rozpraw przed sądem staną m.in osoby pracujące w Urzędzie Dzielnicy Włochy. Zapytaliśmy prokurator prowadzącą o przyszłość tego procesu. - Jesteśmy na początku i wolę nie komentować zeznań. Słucham tego co mówią oskarżeni ze zdziwieniem, czasami nawet z większym zdziwieniem, niektóre fragmenty są bardzo ciekawe - mówi prokurator Maryla Potrzyszcz-Doraczyńska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W Koszalinie rozpoczął się proces "Krwawego Tulipana". Mariusz G. zamordował trzy kobiety
Sonda
Miałeś/aś kiedyś sprawę w sądzie?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE