Michał L. został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na karę dożywotniego pozbawienia wolności za zbrodnię, do której doszło 30 sierpnia 2023 roku w Kaniach. Według ustaleń śledczych mężczyzna zamordował 70-letniego niepełnosprawnego Tadeusza oraz próbował zabić jego 63-letnią opiekunkę Grażynę.
Jak ustalono w śledztwie, oskarżony znał swoje ofiary. Miał pomóc kobiecie w zakupie samochodu z Niemiec i otrzymał na ten cel około 62 tys. zł. Auto nigdy nie zostało dostarczone, a pieniądze nie zostały rozliczone.
Zbrodnia w Kaniach
Według prokuratury 30 sierpnia 2023 roku Michał L. pojawił się w domu swoich znajomych. Najpierw zaatakował opiekunkę seniora, dusząc ją i uderzając m.in. kijem w głowę. Następnie zaatakował Tadeusza. Mężczyzna otrzymał liczne ciosy nożem i był duszony. Zginął na miejscu.
Ciężko ranną kobietę odnalazł sąsiad, który wezwał pomoc. Na miejsce skierowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Grażyna trafiła do szpitala w Warszawie, gdzie lekarzom udało się uratować jej życie.
Proces Michała L. rozpoczął się pod koniec 2024 roku. Oskarżony nie przyznał się do winy. Sąd uznał jednak, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na jego winę. Kluczowe znaczenie miały zeznania pokrzywdzonej, ślady biologiczne zabezpieczone na miejscu zbrodni oraz wyniki badań DNA.
Sąd uzasadnia dożywotnie pozbawienie wolności
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Paweł du Château przypomniał, że po dokonaniu zbrodni oskarżony pozbył się noża, wyrzucając go do oczka wodnego. Na miejscu zabezpieczono również rękawiczkę z jego DNA oraz śladami krwi zabitego emeryta i jego opiekunki.
Sąd uznał, że Michał L. działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia obu pokrzywdzonych. W 2025 roku skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności. Nakazał także wypłatę 100 tys. zł zadośćuczynienia dla rannej Grażyny. Uzasadniając wymiar kary, sąd wskazał na wyjątkową brutalność działania sprawcy i brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących. Zdaniem składu orzekającego tylko kara dożywotniego więzienia może skutecznie chronić społeczeństwo przed oskarżonym.
Obrońca Michała L. zapowiedział apelację, argumentując, że kara jest rażąco surowa, a sąd nie uwzględnił wszystkich okoliczności przemawiających na korzyść jego klienta. Sprawa w najbliższych miesiącach trafi do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.