Spis treści
Kultowy program "Jeden z dziesięciu", emitowany na antenach Telewizji Polskiej od dekad, utrzymuje się na szczycie popularności i łączy pokolenia. Uczestnicy stający do rywalizacji muszą imponować wszechstronną wiedzą z wielu dziedzin życia. Ogromna w tym zasługa Tadeusza Sznuka, który swoją elokwencją i taktem nadaje audycji unikalny charakter. Ostatnio jednak spokojny przebieg rywalizacji został zakłócony przez niecodzienne zdarzenie, obok którego fani formatu nie przeszli obojętnie.
"Jeden z dziesięciu" to fenomen. Program Tadeusza Sznuka uwielbiają miliony
Teleturniej zadebiutował w stacji w 1994 roku jako polska odpowiedź na brytyjski hit "Fifteen to One". Gospodarzem nieprzerwanie pozostaje ten sam wybitny dziennikarz radiowy i telewizyjny, obecny w mediach od lat siedemdziesiątych. Przez dekady produkcja dostarczyła niezliczonych emocji oraz potężnej dawki edukacji. Zeszły rok należał do genialnego ekonomisty Artura Baranowskiego, który bezbłędnie poradził sobie z 48 zagadnieniami i wywalczył rekordowe 803 punkty. Choć mógłby walczyć o wygraną całej serii kultowego formatu "Jeden z dziesięciu", ostatecznie nie zjawił się w wielkim finale.
ZOBACZ TEŻ: Tadeusz Sznuk to nie tylko pan z telewizji. Kim był, zanim trafił na ekrany?
Poważny błąd w finale odcinka "1 z 10". Produkcja wydaje komunikat
Inauguracja najnowszego sezonu przyniosła spore zamieszanie w decydującej fazie gry. Przy pulpitach została już tylko trójka graczy, gdy doszło do pomyłki kompletnie zignorowanej przez obecnych w studiu. Jedna z zawodniczek, pani Małgorzata, skierowała pytanie do pani Zuzanny. Ta odpowiedziała bezbłędnie i przekazała kolejkę panu Krzysztofowi. Mężczyzna potknął się na swoim zadaniu, więc prawo wyboru powinno wrócić do Zuzanny. Niespodziewanie do głosu ponownie doszła Małgorzata i niezgodnie z zasadami wyznaczyła swoją rywalkę.
Wytypowana wbrew regułom "Jednego z dziesięciu" Zuzanna udzieliła dobrej odpowiedzi, jednak na koniec musiała uznać wyższość Małgorzaty, tracąc do niej dziewiętnaście punktów. Reakcja na błąd w studiu pozwoliłaby poszkodowanej wziąć pytanie na siebie, co mogłoby zmienić układ sił na ekranie. Wobec licznych uwag od telewidzów twórcy opublikowali w sieci specjalne oświadczenie na początku marca. Przyznali w nim, że wpadka umknęła wszystkim podczas realizacji.
"Faktycznie, podczas nagrania 1. odcinka 153. edycji teleturnieju, w trakcie rozgrywki doszło do błędnego wyznaczenia Zawodniczki. Pomyłka, nie została niestety wychwycona w trakcie nagrania – ani przez Zespół Redakcyjny, ani przez Uczestników - w tym również panią Zuzannę, która została wyznaczona do odpowiedzi. Szczęśliwie odpowiedziała na zadane pytanie i zdobyła dodatkowe punkty. Gra była kontynuowana zgodnie z przebiegiem zarejestrowanym podczas nagrania. Pragniemy podkreślić, że była to niezamierzona pomyłka realizacyjna, za którą serdecznie przepraszamy Uczestników Programu oraz Widzów. Bardzo dziękujemy za Państwa czujność i przekazane uwagi" - czytamy.
Pytaniem otwartym pozostaje teraz kwestia ewentualnej rekompensaty. Widzowie zastanawiają się nad powtórzeniem finałowej rozgrywki lub specjalnym zaproszeniem poszkodowanej uczestniczki do ostatecznego starcia.