W świecie, w którym łatwo popłynąć w przesadę, Opozda postawiła prostą radość. „Cztery lata. A ja mam wrażenie, że dopiero co trzymałam go pierwszy raz na rękach” – zaczęła, dając jasno do zrozumienia, że to nie kolejna „obowiązkowa” publikacja, tylko moment prawdziwego wzruszenia.
Aktorka podkreśliła, że czwarte urodziny Vincenta były dokładnie takie, jakie powinny być. Bez napinki, za to z tym, co w dzieciństwie najważniejsze: śmiechem, bieganiem, tortem na policzkach i ekscytacją, której – jak sama napisała – „nie da się podrobić”. To brzmi jak klasyk urodzinowego chaosu, ale w najlepszym możliwym znaczeniu.
Opozda o Vincencie: „Z malucha staje się małym człowiekiem”
Najbardziej porusza jednak to, jak Joanna Opozda opisuje syna. W kilku zdaniach widać, że obserwuje każdą zmianę i naprawdę przeżywa to, że Vincent rośnie. „Patrzę na niego i widzę, jak z malucha staje się małym człowiekiem z charakterem, wrażliwością i własnym zdaniem (czasem aż za bardzo 😉)” – dodała z uśmiechem, ale też z dumą, jaką zna każdy rodzic.
W jej wpisie mocno wybrzmiała też wdzięczność. Opozda podziękowała ludziom, którzy byli z nimi tego dnia – nie tylko za obecność, ale też za relacje i poczucie bezpieczeństwa, które tworzą wokół jej syna.
Jestem ogromnie wdzięczna za ludzi, którzy byli z nami tego dnia. Za przyjaźń, za obecność, za to, że tworzycie wokół mojego syna bezpieczny, ciepły świat. To dla mnie bezcenne.
– podsumowała. Na końcu zwróciła sie do samego Vincenta. Podziękowała mu, że „wybrał ją na mamę” i życzyła, żeby kolejne lata były jeszcze fajniejsze:
Vincent – dziękuję, że wybrałeś mnie na swoją mamę. Niech te kolejne lata będą jeszcze piękniejsze. A ja będę zawsze obok. Dziękujemy