Kamila Urzędowska nie dała się ponieść sławie? Tak ocenia ją najbliższe otoczenie
Rola Izabeli Łęckiej w ekranizacji "Lalki" przyniosła Kamili Urzędowskiej ogromne zainteresowanie. Aktorka, która wcieliła się w jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek polskiej literatury, musi teraz odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Popularność ma swoje jasne strony, ale oznacza również większą uwagę ze strony widzów i nieuniknioną falę komentarzy. Podczas gali Kobieta Roku Glamour 2026 porozmawialiśmy z aktorką o tym, jak radzi sobie z nową sytuacją i co najbardziej zapamiętała z pracy nad filmem.
Urzędowska stała się gwiazdą po "Lalce". Zdradziła, czy woda sodowa uderzyła jej do głowy
Kamila Urzędowska przyznała, że od premiery produkcji właściwie nie ma chwili wytchnienia. Jeździ po kinach, spotyka się z publicznością i rozmawia z widzami po seansach. Jak podkreśliła w rozmowie z "Super Expressem", trudno jej nawet znaleźć czas, by spokojnie zastanowić się nad tym, co dzieje się wokół niej. Jednocześnie nie ukrywa radości z przyjęcia filmu i zachęca widzów, by sami przekonali się o jego wyjątkowości.
Od premiery minęły już prawie trzy tygodnie, a ja byłam w domu chyba tylko raz, bo cały czas jeżdżę po kinach i spotykam się z widzami po seansach. Nawet nie mam czasu się nad tym zastanowić. To jest fantastyczne uczucie. Zrobiliśmy naprawdę piękny film i jeśli ktoś jeszcze go nie widział, niech wpada do kina. Te emocje są nieziemskie! Wpadajcie do kina, kochani, naprawdę, bo to jest piękny film - mówi nam Kamila Urzędowska.
Aktorka z ogromną wdzięcznością wspomina również współpracę z pozostałymi członkami obsady. Na planie spotkała między innymi Andrzeja Seweryna, Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Marię Dębską i Mateusza Damięckiego. Jak zaznaczyła, trudno jej wskazać jedną osobę, z którą pracowało jej się najlepiej, ponieważ cała ekipa okazała się wyjątkowa.
Zobacz też: Gdyby "Lalka" była kręcona w Hollywood, kto mógłby w niej zagrać? Oto nasza subiektywna obsada
Urzędowska podkreśliła, że doświadczeni aktorzy nie tylko imponowali jej dorobkiem, ale także oferowali wsparcie i dobre rady. Z perspektywy czasu przyznała również, że rola Izabeli Łęckiej okazała się spełnieniem jej aktorskich marzeń, choć wcześniej nie planowała konkretnie takiego zawodowego osiągnięcia.
Z Andrzejem Sewerynem, Krystyną Jandą, Mają Komorowską, Mateuszem Damięckim... Nie wiem, kogo jeszcze wymienić! Mogłabym wymienić całą obsadę, także Karolinę Gruszkę i Marysię Dębską. To była wymarzona grupa ludzi, z którymi miałam okazję przeżyć tak niezwykłe doświadczenie. To fantastyczni ludzie, wspierający, którzy osiągnęli już w aktorskim życiu bardzo wiele i mogą służyć dobrą radą oraz wsparciem. Jestem ogromnie wdzięczna i cieszę się, że miałam szansę ich spotkać [...] Szczerze mówiąc, nigdy nie marzyłam o żadnej konkretnej roli. Jednak z perspektywy czasu myślę, że właśnie Izabela jest spełnieniem marzeń - wyjawiła "Super Expressowi" Urzędowska.
Czy wielkie zainteresowanie mediów zmieniło ją jako człowieka? Aktorka zapewnia, że pozostaje sobą. Z rozmów z najbliższymi wynika, że nie przeszła nagłej przemiany, choć sama zauważa u siebie jedną zmianę: ma coraz grubszą skórę i mniej rzeczy jest w stanie ją zranić.
Ciężko mi samej siebie w ten sposób oceniać, ale kiedy rozmawiam z przyjaciółmi i najbliższymi, nie uważają, żebym się zmieniała. Jedyna zmiana na plus jest taka, że mam coraz grubszą skórę i coraz mniej rzeczy mnie dotyka. Myślę, że to się we mnie zmienia, ale nie jest tak, że woda sodowa uderzyła mi do głowy - przyznała nam Kamila Urzędowska.
Nie oznacza to jednak, że negatywne komentarze zupełnie jej nie dotykają. Urzędowska doskonale zdaje sobie sprawę, że postać Izabeli Łęckiej wzbudza emocje, a wraz z premierą filmu opinie na jej temat zaczęły pojawiać się w internecie. Zwróciła przy tym uwagę, że podobne doświadczenia miała przed laty Małgorzata Braunek, która również wcielała się w tę bohaterkę.
Oczywiście, to zdarza się za każdym razem, szczególnie przy takiej roli jak Izabela Łęcka. Podobne doświadczenia miała też pani Braunek. Teraz żyjemy jednak w innych czasach. Każdy, kto wyjdzie z kina, może natychmiast napisać komentarz, podczas gdy kiedyś na recenzję trzeba było dłużej poczekać.
Tak wygląda ten świat. Każdy może w internecie napisać, co chce, dlatego apeluję o wrażliwość. Warto pomyśleć, że po drugiej stronie są prawdziwi ludzie, którzy mają uczucia i czasem również czytają te komentarze. Co by było, gdyby ktoś napisał coś takiego o tobie albo o kimś ci bliskim? Myślę, że dużo empatii jeszcze się wielu osobom przyda - przyznała w rozmowie z nami Kamila Urzędowska.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Dorociński chciał zagrać w serialu "Lalka"! Dzwonił w tej sprawie do reżysera
Zobacz naszą galerię: Kamili Urzędowskiej nie uderzyła sodówka do głowy po "Lalce". Aktorka mówi wprost