Małgorzata Ostrowska pochowała ukochanego męża
Małgorzata Ostrowska (67 l.) jest prawdziwą ikoną polskiej sceny muzycznej. Znana jest nie tylko z charakterystycznego głosu, ale również z niezwykle energetycznych występów. Na scenie jest prawdziwym wulkanem energii. Legendarna piosenkarka regularnie pojawia się w telewizji oraz na ważnych wydarzeniach. Piosenkarka chętnie udziela wywiadów, ale rzadko opowiada w nich o swojej rodzinie. Zawsze starała się bowiem chronić życie swoich bliskich.
Na początku grudnia Małgorzata Ostrowska opublikowała na swoim Instagramie post, w którym przekazała, że jej mąż przebywa w poznańskim Hospicjum Palium. Zaledwie kilka dni później w sieci pojawiła się informacja o śmierci artysty. Jacek Gulczyński odszedł 5 grudnia 2025 roku. W pożegnalnym wpisie piosenkarka opisała męża jako człowieka niezwykle utalentowanego, cichego, ale pełnego pasji, otoczonego przyjaciółmi i twórcami, którzy cenili jego spojrzenie na sztukę.
Ostatnie pożegnanie Jacka Gulczyńskiego odbyło się 11 grudnia 2025 roku w Lesie Pamięci na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu. Ceremonia miała bardzo osobisty charakter. W pogrzebie uczestniczyła najbliższa rodzina zmarłego oraz jego przyjaciele. Rodzina poprosiła, by ceremonia była skromna - bez wielkich wieńców, bez pokaźnych bukietów, bez oprawy, która mogłaby przyćmić prostotę i autentyczność, tak bliskie artyście.
Zobacz również: Eric Dane nie żyje. Miał zaledwie 53 lata. Gwiazdor "Chirurgów" zmagał się z poważną chorobą
Małgorzata Ostrowska mówi o żałobie
Jacek Gulczyński, artysta plastyk i fotograf, zmarł po długiej chorobie. Ostatnie chwile spędził w poznańskim Hospicjum Palium. Kilka dni po jego śmierci Małgorzata Ostrowska w poruszającym wpisie podziękowała personelowi hospicjum.
Piosenkarka w najnowszej rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem ze "Świata Gwiazd" otworzyła się na temat ostatnich chwil i śmierci partnera. Wyznała, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że zbliża się koniec. Nie sądziła jednak, że choroba aż tak szybko go zabierze. Pod koniec życia Gulczyński, który zmagał się z chłoniakiem, nie zdawał sobie już sprawy z tego, co się z nim dzieje.
Zapytana o to, czy udało jej się pożegnać z mężem, Ostrowska stwierdziła, że robili to na raty. "Udało się w taki sposób, że uważam, że się udało" - dodała. Artystka powiedziała następnie, że nie da się do końca przeżyć żałoby.
Myślę, że to w ogóle nie można mówić w kategoriach: jak to przeżyć. Nie da się tego przeżyć tak… Jest pustka i tą żałobę się przeżywa takimi etapami, te etapy przechodzą w bardzo różnych momentach. Albo przychodzą szybko, albo przychodzą za pół roku. Też na to nie ma metody - powiedziała Małgorzata Ostrowska.
Dodała również, że nie może sobie pozwolić na bezsilność. Ma obowiązki, zwierzęta, którymi musi się zająć. Na szczęście może liczyć na wsparcie bliskich.
Tutaj też mam wielkie szczęście i życzliwych ludzi wokół siebie, bo ja mam dwa psy i kota, dom, ktoś tam musi to ogarniać, każdy ma swoje życie. To trochę trwało, zanim to się poukładało. […] Nie mogę sobie pozwolić na bezsilność, bo mam dwa psy i kota. Nie ma takiej możliwości - podkreśliła.
Zobacz również: Małgorzata Ostrowska dopiero co pochowała męża. I natychmiast musiała pożegnać przyjaciółkę