Jan Frycz odszedł niespodziewanie. Mimo choroby pracował do samego końca
15 sierpnia odszedł Jan Frycz. Wiadomość o śmierci wybitnego aktora trafiła do mediów dopiero dwa dni później. Przykrą informację przekazał warszawski Teatr Narodowy, z którym artysta był od dawna związany. Do samego końca pracował nad nowymi projektami. Niedawno pojawił się w teatrze by pracować nad nadchodzącą premierą. Pod koniec sierpnia miał wejść na plan kontynuacji kultowej komedii "Nigdy w życiu".
Dopiero po śmierci aktora okazało się, że od dawna zmagał się z poważną chorobą. Jak udało się nam dowiedzieć, Jan Frycz chorował na nowotwór. Osoba związana z Teatrem Narodowym w rozmowie z "Super Expressem" wyznała, że artysta "jeździł na chemioterapię prosto z teatru".
Obecnie trwają przygotowania do pogrzebu artysty. Kilka dni temu informowaliśmy, że uroczystości pogrzebowe zaplanowane są na poniedziałek, 7 września. Ciało zostanie złożone na Starych Powązkach, a uroczystość odbędzie się w charakterze świeckim. Oznacza to, że odbędzie się bez obecności księdza. Jak przekazało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pogrzeb Jana Frycza będzie miał charakter państwowy.
Zobacz również: Ostatni wywiad Jana Frycza. Te słowa poruszają dziś jeszcze bardziej
Opublikowano nekrolog Jana Frycza. Jest prośba rodziny
W ostatnim dniu września na łamach strony Nekrologi.wyborcza.pl ukazał się nekrolog artysty. Przekazano w nim wszystkie najważniejsze informacje związane z nadchodzącym pogrzebem. Pożegnanie rozpocznie się o godzinie 11:00 w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych w Warszawie. O godzinie 13:00, spod Bramy św. Honoraty na Powązkach Starych, ruszy kondukt do grobu w Alei Zasłużonych.
Rodzina zwróciła się do żałobników ze szczególną prośbą.
Zamiast kwiatów prosimy o datki na Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie - napisano w nekrologu.
Ten piękny gest z pewnością zostałby doceniony przez Jana Frycza. Bliscy aktora poprosili również o nieskładanie kondolencji.
Zobacz również: Jan Frycz zmagał się z "niszczącą, dręczącą chorobą". Długo ukrywał poważne problemy ze zdrowiem