Wygoda o Helenie Englert i jej rodzicach. "Może już jej w końcu odpuścicie"
Helena Englert z odcinka na odcinek pokazuje coraz więcej swoich możliwości. W trzecim odcinku "Tańca z Gwiazdami", poświęconym Maryli Rodowicz, ponownie zwróciła na siebie uwagę jurorów. Jej występ wywołał sporo emocji, a Iwona Pavlović nie ukrywała zachwytu. Jurorka powiedziała nawet, że chciałaby oglądać Helenę w kolejnych 12 odsłonach programu. Taka deklaracja oznaczałaby dotarcie do wielkiego finału.
Zobacz też: Jan Englert jest dumny z córki Heleny. Wspomina o jej samodzielności. "Helena bez wątpienia mnie przewyższa"
Tomasz Wygoda o Helenie Englert: "Dowiedziałem się, że jest podrzuconym dzieckiem"
Czy rzeczywiście aktorka ma szansę na tak długą przygodę z programem? Tomasz Wygoda, który zasiada w jury show, nie ma wątpliwości, że Helena ma ogromny potencjał. Zwrócił uwagę nie tylko na jej umiejętności taneczne, ale również na pracowitość i podejście do kolejnych wyzwań.
Jak na razie to dostaje od nas cały czas sukcesywnie najwyższe oceny. I dzisiaj powiedziałem: pracuje bardzo uczciwie, sumiennie, wyjątkowo. Widać, jak ona się przykłada do każdego różnego stylu tanecznego, jak kierujemy metamorfozy, też takie fizyczne, wizualne - mówił "Super Expressowi" Tomasz Wygoda.
Juror odniósł się również do komentarzy, które od pewnego czasu pojawiają się wokół Heleny Englert. Aktorka jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, dlatego jej udział w programie bywa komentowany w kontekście znanych rodziców. Wygoda postanowił odpowiedzieć na tego typu narracje w bardzo charakterystyczny dla siebie, ironiczny sposób.
Mam nadzieję, że ludzie skończą gadać głupoty, że coś jej łatwiej przychodzi, bo w ogóle dowiedziałem się, że ona w ogóle nie jest dzieckiem swoich rodziców, tylko jest podrzucona z takiej biednej wioski w górach - powiedział nam.
To oczywiście była ironia i kpina z absurdalnych teorii dotyczących pochodzenia Heleny. Wygoda kontynuował żart, mówiąc o rzekomym "podrzuceniu" aktorki i sugerując w ten sposób, jak absurdalnie mogą brzmieć niektóre komentarze dotyczące dzieci osób znanych.
A w ogóle, jeśli ktoś się rodzi u zdolnych rodziców, to ja uważam, że powinno się biczować takie dzieci, też biczować matkę, a ojca wygnać. I wtedy byłaby w końcu skończona dyskusja, że dzieci osób znanych mają łatwiej, więc biczujmy, a i wyganiajmy precz w ogóle... Ale mówiąc poważnie, Helena jest podrzuconym dzieckiem, więc może jej odpuścicie - powiedział nam Tomasz Wygoda.
Juror w poważniejszym tonie zwrócił natomiast uwagę na problem oceniania osób przez pryzmat ich rodziców. Jego zdaniem fakt, że ktoś pochodzi z artystycznej rodziny, nie powinien automatycznie odbierać mu prawa do własnych osiągnięć. Wygoda podkreślał, że Helena przede wszystkim ciężko pracuje.
Helena jest odważna, a nie wiem, czy nasze społeczeństwo lubi tak odważne dziewczyny. My mówimy o tym, żeby każdy czuł się wolny, swobodny, żeby każdy był sobą, ale my dalej mamy jakieś takie kalki, że chłopak to może być urwis, a dziewczyna to powinna być grzeczna. Wcale nieprawda. Każdy może być urwisem i ja tego zazdroszczę Helenie - tej otwartości, tej spontaniczności i odwagi. Nawet jeśli ona dla kogoś się wydaje zbyt mocna. Jest bardzo dobra, bardzo dobra. Niech będzie mocna i niech dalej nas zachwyca - mówi nam Tomasz Wygoda.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Rafał Maserak wskazał faworytkę w "Tańcu z Gwiazdami". To właśnie ona ma największe szanse na wygraną?
Zobacz naszą galerię: Helena Englert zdradziła, dlaczego poszła do "Tańca z Gwiazdami". "Nie było odwrotu"