Została matką mając 60 lat. Barbara Sienkiewicz osierociła 9-letnie dzieci. Co się z nimi dzieje?

Choć całe życie poświęciła aktorstwu, popularność zyskała dopiero wtedy, kiedy media obiegła informacja, że w wieku 60-lat urodziła bliźnięta. Barbara Sienkiewicz (+69 l.) musiała zmierzyć się ogromnym hejtem, który się na nią wylał. Pod adresem Sienkiewicz padały oskarżenia, że w tym wieku zajście w ciążę jest nieodpowiedzialne i samolubne. Kobieta zmarła dwa lata temu osierocając 9-letnich wtedy Piotrusia i Anię.

Zyskała miano najstarszej matki w Polsce

Do 60 roku życia wiodła spokojne życie. Pracowała w warszawskim Teatrze Lalek, występowała w autorskim Teatrze dla Dzieci „Gong” i sporadycznie pojawiała się na planie popularnych seriali, takich jak "Klan", "M jak miłość" czy "Ranczo". Jej role były jednak tak niewielkie, że pani Barbara cieszyła się anonimowością, bo ludzie nie poznawali jej na ulicy. Nie była bowiem wielką gwiazdą. Wszystko zmieniło się w 2015 roku, kiedy to media zelektryzowała informacja o tym, że aktorka, której nazwiska nie podano, urodziła bliźnięta w wieku 60 lat i potrzebuje pomocy, o którą w jej imieniu prosił Olgierd Łukaszewicz, pełniący wtedy funkcję Prezesa Związku Artystów Scen Polskich. Aktor wystosował list otwarty do premier Ewy Kopacz.

W ich imieniu mówię najprościej: Szanowna Pani Premier, prosimy, pomóż naszej mamie, żeby mogła nas wychować

- apelował. Emerytura Sienkiewicz wynosiła wtedy 1055 zł miesięcznie. Za te pieniądze kobieta musiała utrzymać nie tylko dzieci ale i chorą matkę Jadwigę, którą się opiekowała. Prosiła też o dodatek do emerytury w wysokości 500 zł, jednak go nie otrzymała. Skorzystała więc z programu PiS Rodzina 500 plus.

Złożyłam wniosek. Mam nadzieję, że wszystko się uda

- mówiła w 2016 roku "Super Expressowi", który towarzyszył gwieździe podczas składania dokumentów. Wyznała również, że pieniądze przeznaczy na comiesięczne wydatki. 

Podejrzewali ją o in vitro i zarzucali samolubność

Aktorka nie spodziewała się, że jej późne macierzyństwo wywoła tyle kontrowersji. Ludzie oskarżali ją, że jest samolubna i nieodpowiedzialna. Sugerowali, że skoro ma tyle lat, kawalerkę i chorą mamę pod opieką, nie powinna decydować się na dziecko, tym bardziej, że nie miała żadnego mężczyzny u boku. Podejrzewali ją również o to, że w ciążę zaszła za pomocą in vitro.

Nie czytałam tych komentarzy, nie słuchałam co mówią ludzie ale niektóre informacje do mnie docierają. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Jestem mamą, wychowuję zdrowe dzieci więc dlaczego ludzie mnie oceniają? Może za 100 albo 200 lat mamy w późniejszym wieku będą rodziły dzieci? Skąd takie prawo? Dlaczego aż do tego stopnia? Dlaczego ludzie nie podziękowali, że ja podjęłam to wyzwanie? Dlaczego padają takie słowa? Przecież to w końcu obywatele, Polacy. Zdrowe dzieci chowające się zdrowo. Skąd tyle nienawiści, sensacji?

- powiedziała "Super Expressowi". Zanim podjęła decyzję o tym by zajść w ciążę, przeszła wszystkie badania. Lekarz dał jej zielone światło. Dzieci urodziły się silne i zdrowe. 

Czułam się tak silna psychicznie i fizycznie, że nie wiem czy to było złe myślenie, ale ja byłam pewna, że sobie poradzę i urodzę zdrowe dzieci. I tak było. W trakcie ciąży kwitłam, nie miałam żadnych komplikacji, pięknie wyglądałam. To był dobry czas dziewięciu miesięcy. Może warto podejmować tak jak jeden lekarz powiedział duże ryzyko. Jak już zaszłam w ciążę, to miesiąc po miesiącu było coraz lepiej

- powiedziała nam.

Od zawsze chciała być matką

Jej marzenie się spełniło. Przez kolejne lata pani Barbara świetnie dawała sobie radę z opieką nad Piotrusiem i Anią. Gdy dzieci miała 10 miesięcy, ochrzciła je i starała się być najlepszą matką jaką tylko potrafiła. Wybierała do bliźniąt najlepsze szkoły i cieszyła się, gdy odnosiły sukcesy. Była dumna gdy w 2020 roku, Piotruś wystąpił w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w "Madame Butterfly", gdzie zagrał syna głównej bohaterki. Ania nie miała wtedy ciągotek aktorskim ale również pasjonowała się sztuką. - Ania kocha tańczyć. Chodzi do studium baletowego przy szkole baletowej na Moliera - chwaliła się nam aktorka.

Z myślą o dzieciach, napisała przed śmiercią testament

Barbara Sienkiewicz na kilka miesięcy przed śmiercią udzieliła nam ostatniego wywiadu. W rozmowie z "Super Expressu" wyznała m.in., że napisała i zostawiła w domu testament.

Przed wyjazdem do Łodzi napisałam testament. Jechałam do Łodzi, prowadziłam samochód trasą szybkiego ruchu, obok mnie ludzie 140, 150... Owszem, przed wyjazdem do Łodzi napisałam testament i zostawiłam w domu

- potwierdziła. Dodała również, że na wypadek swojej śmierci, zadbała również o rodzinę zastępczą dla swoich dzieci. Gwiazda zmarła 6 czerwca 2024 roku, a jej dzieci początkowo trafiły do domu dziecka, a następnie w mediach pojawiła się informacja, że znalazł się dla nich nowy dom. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo kto sprawuje nad opiekę nad Anią i Piotrkiem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Smutny widok na grobie Barbary Sienkiewicz. Tonie w trawie i wypołowiałych kwiatach. Nikt nie postawił jej nagrobka

Najstarsza matka w Polsce. Rozmowa z Barbarą Sienkiewicz
QUIZ. Dopasuj aktora do roli w serialu TVP. "Klan", "M jak miłość", "Na dobre i na złe"
Pytanie 1 z 20
Artur Żmijewski zagrał:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki