Sąsiadka zobaczyła zwisające nogi z balkonu. Makabryczne odkrycie w Kielcach wstrząsnęło Polską

2026-10-14 5:01

Rodzinna tragedia w Kielcach wstrząsnęła mieszkańcami Osiedla pod Dalnią. W jednym z mieszkań znaleziono ciała małżeństwa i ich dwóch nastoletnich synów. Według nieoficjalnych ustaleń 55-letni Andrzej najprawdopodobniej zabił żonę i dzieci, a następnie odebrał sobie życie. Na jaw wychodzą kolejne szczegóły dramatu. Sąsiadka, która dokonała makabrycznego odkrycia, wyszła rano na balkon, aby rozwiesić pranie. W pewnym momencie zauważyła zwisające z góry nogi.

Rodzinna tragedia w Kielcach. Cztery osoby nie żyją, śledczy badają okoliczności ich śmierci

We wtorek, 13 października, na Osiedlu pod Dalnią w Kielcach doszło do wstrząsającego odkrycia. W mieszkaniu na drugim piętrze znaleziono ciała czteroosobowej rodziny: 55-letniego Andrzeja, jego 52-letniej żony Moniki oraz dwóch synów – 17-letniego Rafała i 18-letniego Marcina. Według nieoficjalnych ustaleń kobieta i jej synowie mieli rozległe obrażenia głowy. Ciało 55-latka znajdowało się natomiast na balkonie. Makabrycznego odkrycia dokonali sąsiedzi, którzy natychmiast zaalarmowali policję. Na miejsce wezwano również straż pożarną.

Prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, przekazał we wtorek, że śledczy analizują wszystkie możliwe wersje wydarzeń. Jedną z najbardziej prawdopodobnych jest tzw. zabójstwo suicydalne, określane również jako „samobójstwo rozszerzone”.

- Najbardziej prawdopodobne wydaje się tzw. zabójstwo suicydalne, czyli sytuacja, w której najpierw dochodzi do zabicia trzech osób, a potem samobójstwa sprawcy – informował prok. Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Na miejscu tragedii trwają czynności śledcze, które pozwolą ustalić dokładny przebieg i okoliczności zdarzenia.

- Celem tych czynności jest zabezpieczenie śladów oraz zabezpieczenie ewentualnych narzędzi zbrodni, jeżeli zostaną one ujawnione. Natomiast co do przyczyn zgonów wszystkich tych czterech osób, będziemy mogli się wypowiedzieć dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok – dodał prok. Daniel Prokopowicz.

Makabryczne odkrycie w Kielcach. Sąsiadka wyszła na balkon i zobaczyła zwisające nogi

Do rodzinnej tragedii najprawdopodobniej doszło dzień wcześniej - w poniedziałek, 12 października, po godzinie 22. Właśnie wtedy sąsiedzi słyszeli niepokojące odgłosy dobiegające zza ściany. Jednak dopiero następnego ranka odkryto, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami. Jak ustaliła reporterka „Super Expressu”, sąsiadka mieszkająca piętro niżej wyszła na balkon, aby rozwiesić pranie. W pewnym momencie zauważyła zwisające z góry nogi. Szybko zorientowała się, że doszło do tragedii, i zawiadomiła służby. Przybyli na miejsce strażacy siłą otworzyli drzwi mieszkania na drugim piętrze, które były zamknięte od środka.

Wewnątrz lokalu znaleziono ciała 52-letniej Moniki K. oraz jej dwóch synów: Marcina i Rafała. Przy zmarłych czuwał owczarek niemiecki o imieniu Duna. Na balkonie, na haku przeznaczonym do mocowania flagi, wisiało natomiast ciało 55-letniego Andrzeja K. Śledczy rozpoczęli oględziny i zabezpieczanie śladów. Według wstępnych ustaleń najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym mężczyzna najpierw zabił żonę i synów, a później odebrał sobie życie. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna posłużył się siekierą. Oszczędził jedynie psa.

Sąsiedzi w szoku po rodzinnej tragedii w Kielcach. „Wydawał się spokojnym człowiekiem”

Sąsiedzi nie kryją szoku po tragedii, która rozegrała się na kieleckim osiedlu. Rodzina K. mieszkała tam od ponad 20 lat i była postrzegana jako spokojna, miła i sympatyczna. Jak relacjonują mieszkańcy, w ich domu nigdy nie dochodziło do interwencji policji.

- Dobrze im się powodziło, nie wiadomo, co się mogło wydarzyć. Może to depresja? Tego mężczyznę wszyscy znali, chodził z psem po osiedlu, mówiliśmy sobie „dzień dobry”, wydawał się spokojnym człowiekiem.

– To był taki zwyczajny człowiek, można było z nim porozmawiać. To, co się dzieje, to jest tragedia. Może zmagał się z depresją albo miał jakieś inne problemy? Trudno powiedzieć – relacjonowali zszokowani mieszkańcy bloku dziennikarce Radia Eska.

Andrzej K. często wychodził na spacery z psem, chętnie rozmawiał z sąsiadami i nie sprawiał wrażenia człowieka zmagającego się z problemami. 55-latek pracował jako ochroniarz i kierowca u jednego z kieleckich przedsiębiorców. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarło Radio Eska wynika, że mężczyzna nie leczył się psychiatrycznie, a wcześniej nie pojawiały się sygnały wskazujące na agresję czy przemoc domową. Jego żona od kilku lat nie pracowała zawodowo i zajmowała się domem. Dwaj synowie kontynuowali chodzili do szkoły. Jeden z nich uczył się gry na pianinie.

Gdzie szukać pomocy w sytuacjach kryzysowych?

Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji, przeżywasz kryzys bądź masz myśli samobójcze, zwróć się do dyżurujących psychologów i specjalistów. Gdzie możesz szukać pomocy?

  • Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111
  • Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych: 116 123
  • Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka: 800 121 212
  • Wsparcie dla osób po stracie bliskich - będących w żałobie: 800 108 108
  • Tumbo Pomaga - pomoc dzieciom i młodzieży w żałobie: 800 111 123
  • Strona internetowa pokonackryzys.pl

W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, koniecznie zadzwoń na numer alarmowy 112.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Sąsiedzi opowiadają o nieżyjącej rodzinie z Kielc

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI