Turzany: Katarzyna W. dźgała synków nożem w plecy, aż umarli. Wojtuś i Jaś próbowali uciekać [ZDJĘCIA, WIDEO]

2021-02-05 14:19
Dzieci uciekały. Matka dźgała je nożem
Autor: Alex Marcinkowski / Super Express Dzieci uciekały. Matka dźgała je nożem

Wojtuś (5 l.) i jego młodszy braciszek Janek (3 l.) zobaczyli swoją mamę z nożem w ręku. Z pewnością się przestraszyli. Potem, gdy matka zaczęła ich dźgać, chłopcy prawdopodobnie próbowali ratować się ucieczką. Katarzyna W. (37 l.) ciosy nożem zadawała im w plecy - tak długo, aż jej maleńkie dzieci przestały oddychać. Potem pocięła się i weszła do wanny. Kobieta żyje, bo do domu weszła jej teściowa.

Turzany: Matka zabiła swoich dwóch synków

- Waldek mieszka w domu na końcu wsi. To jego dom. On ma spore gospodarstwo. Kasia jest ze wsi obok. Mają dwójkę dzieci. Wojtka i Janka. Wojtuś szybko się urodził. Rok po ślubie byli. W tym roku skończy 6 lat. Waldek to już czterdziestkę będzie miał. Ona jest od niego młodsza. To szczęśliwe małżeństwo jest. Ona jest taka drobna - mówił nam mieszkaniec wsi Turzany, który nie wiedział jeszcze, do jak wielkiej tragedii doszło w domu na końcu wsi.

Zobacz koniecznie: Koszmar w Turzanach. ZWŁOKI maleńkich DZIECI z ranami kłutymi! Matka we krwi miała leżeć w wannie

Nie żyje dwóch braci. Wojtek miał 5 lat, a Jaś 3. Zginęli od cisów nożem zadanych przez matkę

- Koło 9.45 dzisiaj, to jest w piątek (5.02.2021), na policję zadzwonił mąż tej kobiety – mówi nam jeden z policjantów z Inowrocławia i dodaje: - Jak weszliśmy do środka domu, zobaczyliśmy w nim pełno krwi. Dwójka chłopców była martwa. Wstępnie ustaliliśmy, że zginęli od ciosów nożem w klatkę piersiową i plecy – łamiącym głosem wspomina ten koszmarny widok policjant.

- Oni musieli uciekać. Dlatego te ciosy w plecy – dodaje mundurowy.

Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią zdjęć.

Matka zabiła dwójkę dzieci. Tragedia pod Inowrocławiem

Turzany: Katarzyna W. zabiła Wojtka i Janka? Co stało się w domu na końcu wsi?

Policjanci znaleźli kobietę w wannie. Była cała we krwi.

- Prawdopodobnie próbowała się zabić – wyjaśnia policjant, który był w domu, w którym doszło do tej potwornej tragedii.

Na policję zadzwonił mąż kobiety, który usłyszał krzyk swojej matki.

Gdy nasi dziennikarze podjechali pod dom Katarzyny i Waldemara K., przed ich domem stało kilka policyjnych samochodów. Po chwili z budynku wyszła zapłakana kobieta. - Byłam u niej wczoraj. Mówiła mi, że już jest u niej wszystko dobrze. Nie wiem, dlaczego tak się stało – mówiła do mężczyzny. - Ja widziałem się z Kaśką w święta. Było wszystko u nich w porządku – mówił mężczyzna, gdy kobieta płacząc przytulała się do niego.

Jak nam udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, Katarzyna W. trafiła do szpitala. Wg doniesień PAP-u, już wcześniej leczyła się psychiatrycznie.

Zobacz koniecznie: Stella utopiła swoje maleńkie bliźniaki w wanience. Wiemy, co stanie się z dzieciobójczynią [ZDJĘCIA]

Więcej informacji na ten temat:

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE