Krwawy mord na Uniwersytecie Warszawskim
Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. Spokojne popołudnie 7 maja 2025 roku na Kampus Uniwersytetu Warszawskiego nagle przerwał krzyk dochodzący sprzed budynku Auditorium Maximum. To wtedy 22-letni Mieszko R., student drugiego roku prawa, w brutalny sposób zabił 53-letnią portierkę UW Małgorzatę D. Dosłownie zarąbał ją siekierą! Według ustaleń śledczych mężczyzna wielokrotnie zadał pokrzywdzonej ciosy siekierą w głowę, szyję, tułów i ręce. Kobieta była jego przypadkową ofiarą. W jej obronie stanął strażnik uniwersytecki, pan Tomasz, który również dostał ciosy siekierą. Na szczęście przeżył. Ze szpitala wyszedł tydzień później.
"Chciał być drapieżnikiem"
Dwa dni po ataku Mieszko R. został doprowadzony na salę sądową w kasku ochronnym. Przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Szczegółowo opisał przebieg zabójstwa i motywy, które nim kierowały. Jego słowa mrożą krew w żyłach. Wyjawił je prokurator Kamil Kowalczyk. „Na świecie istnieją drapieżnicy i ofiary, i on chce się stać drapieżnikiem. I dopiero to, jak kogoś zabije, to w ten sposób będzie mógł stać się również drapieżnikiem” - przekazał.
Mieszko R. usłyszał zarzuty: zabójstwa, znieważenia zwłok, usiłowania zabójstwa strażnika i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza podczas zatrzymania (w trakcie zakładania mu kaftana bezpieczeństwa ugryzł go w nogę). Został aresztowany.
Prokuratura chce umorzenia sprawy
Jak przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w piątek, 17 kwietnia, w biurze podawczym Sądu Okręgowego w Warszawie został złożony wniosek o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym w sprawie przeciwko Mieszkowi R.
Jak wyjaśnił prokurator, decyzja ta wynika z analizy, uzyskanej po wielotygodniowych badaniach w ramach obserwacji w ośrodku zamkniętym, opinii biegłych psychiatrów, według których podejrzany w chwili popełniania wszystkich czynów był niepoczytalny.
- W opinii sądowo-psychiatryczno-psychologicznej z dnia 12 stycznia 2026 r. (po przeprowadzonej obserwacji sądowo-psychiatrycznej) biegli rozpoznali u podejrzanego zaburzenie psychiczne o charakterze psychotycznym. Na popełnienie przez Mieszka R. czynów zabronionych złożyło się współdziałanie min. nieprawidłowych cech osobowości oraz rozwiniętej psychozy z zaburzeniami oceny rzeczywistości i poczuciem wyższej konieczności popełnienia takich czynów – przekazał prok. Skiba.
- Wskutek wniesionych przez pełnomocnika pokrzywdzonych zastrzeżeń do opinii, wywołano opinię uzupełniającą, w której biegli psychiatrzy i psychologowie wskazali na podwyższone, wieloczynnikowe ryzyko przyszłych problemów w kilku obszarach. W zakresie leczenia i motywacji istnieje prawdopodobieństwo instrumentalnego podejścia do terapii i koncentracji na skróceniu izolacji, co może świadczyć o niskiej wewnętrznej motywacji do leczenia. W zakresie leczenia i nadzoru wskazano, że deklarowana współpraca może mieć charakter pozorny i instrumentalny, ukierunkowany na uzyskanie korzyści w postaci opuszczenia izolacji przy jednoczesnym utrzymywaniu istotnych czynników ryzyka popełnienia podobnych czynów w przyszłości - dodał.
Prokurator zaznaczył, że wniosek nie obejmuje umieszczenia w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym, ponieważ umieszczenie w takim ośrodku jest możliwe wyłącznie wobec osób, które uprzednio odbywały długotrwałą karę pozbawienia wolności.
- Z uwagi jednak na stwierdzoną przez biegłych niepoczytalność, nie jest możliwe przypisanie podejrzanemu winy i w konsekwencji - nie jest możliwe skazanie go i wymierzenie mu kary. Jak podkreślili biegli w opinii uzupełniającej, w pierwszej opinii odwołano się do rozwiązania instytucjonalnego, jakim jest Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, jako modelu oddziaływań przeznaczonych dla osób o najwyższym poziomie zagrożenia. Jednocześnie biegli podkreślili, że wskazanie tej konkretnej instytucji miało charakter funkcjonalny, a nie formalno-prawny. W przypadku uwzględnienia przez sąd wniosku o zastosowanie środka zabezpieczającego czas pobytu w szpitalu psychiatrycznym nie jest z góry określony. Oznacza to, że podejrzany może go nigdy nie opuścić - przekazał prok. Skiba.