Róg Nowego Światu i ulicy Wareckiej to jedno z najbardziej symbolicznych miejsc na mapie Warszawy. Stojąca tam kamienica Mikulskiego, choć zachwyca klasycystyczną elegancją, skrywa w swojej historii momenty pełne grozy i heroizmu. Ten piękny budynek przy Trakcie Królewskim stał się niemym świadkiem jednego z najbardziej dramatycznych epizodów Powstania Warszawskiego – ewakuacji obrońców Starego Miasta do Śródmieścia.
Od rezydencji starosty do klasycystycznej perły
Zanim w tym miejscu wyrósł znany nam budynek, teren ten miał zupełnie inny charakter. W pierwszej połowie XVIII wieku, a dokładnie w 1720 roku, posiadłość przeszła w ręce Józefa Pułaskiego, starosty wareckiego. Wówczas na dziedzińcu znajdował się dwór wojewodziny malborskiej, a na tyłach rezydencji rozciągał się unikatowy ogród. Jego układ przypominał szachownicę, co było rzadkością w ówczesnej zabudowie miasta.
Prawdziwa zmiana nastąpiła w latach 1821–1823. To właśnie wtedy architekci Fryderyk A. Lessel oraz Adolf Schuch wznieśli kamienicę dla Mikulskiego. Powstał elegancki, klasycystyczny gmach, który idealnie wpisał się w reprezentacyjny charakter Nowego Światu. Przez kolejne dziesięciolecia budynek tętnił życiem, stając się ważnym punktem spotkań warszawiaków.
Elitarne restauracje i słodkie tradycje
W okresie międzywojennym kamienica przy Nowym Świecie była synonimem miejskiego szyku. Do 1931 roku w jej murach działała legendarna restauracja „Kresy”. Było to miejsce, w którym regularnie bywała elita stolicy, a o prestiżu lokalu krążyły opowieści w całym mieście. Po zamknięciu restauracji tradycje gastronomiczne kontynuowała filia cukierni „Napoleonka”, przyciągająca mieszkańców swoimi wyrobami.
Spokojne życie kamienicy przerwała wojna, a jej najbardziej tragiczny rozdział napisało Powstanie Warszawskie. To właśnie tutaj, w cieniu eleganckich fasad, rozegrały się sceny, które na zawsze zapisały się w narodowej pamięci.
Właz przy Wareckiej: Brama do wolności
Na przełomie sierpnia i września 1944 roku, gdy sytuacja na Starym Mieście stała się krytyczna, jedyną drogą ratunku dla powstańców stały się kanały. Ciemne, ciasne i wypełnione cuchnącymi nieczystościami podziemne korytarze były jedynym sposobem na uniknięcie niemieckiej niewoli lub śmierci w gruzach Starówki. Kluczowym punktem na tej trasie stał się właz kanalizacyjny usytuowany przed kamienicą Mikulskiego, tuż przy ulicy Wareckiej.
To właśnie tutaj 1 września 1944 roku fotoreporter Joachim Joachimczyk, posługujący się pseudonimem „Joachim”, wykonał jedno ze swoich najsłynniejszych zdjęć. Fotografia, która obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego, przedstawia grupę skrajnie wyczerpanych powstańców oraz pracownika wodociągów pochylonych nad otwartym włazem. Obraz ten stał się symbolem determinacji i nadludzkiego wysiłku osób próbujących przedostać się do bezpieczniejszego wówczas Śródmieścia.
„Pluj-zupa” i powojenne odrodzenie
Historyk Sławomir Koper przywołuje wspomnienia o żołnierzach, którzy po wielogodzinnej wędrówce w mroku wyczołgiwali się na powierzchnię właśnie na Nowym Świecie. Pierwszym posiłkiem, jaki mogli tam zjeść, była często słynna „pluj-zupa” – skromna potrawa, która dla wygłodniałych oddziałów była symbolem ocalenia. Choć kamienica Mikulskiego przetrwała ten moment, późniejsze dni powstania przyniosły jej niemal całkowitą zagładę.
Po zakończeniu wojny budynek znajdował się w ruinie, a większość pozostałych murów została rozebrana. Jednak pamięć o tym miejscu była zbyt silna, by pozwolono mu zniknąć. W latach 1949–1950 kamienica została odbudowana według projektu Jerzego Beilla. Podczas prac dołożono starań, aby zachować wiele elementów pierwotnej konstrukcji, dzięki czemu narożnik Nowego Światu i Wareckiej do dziś przypomina o swojej bogatej i wielowymiarowej historii.