Jan Frycz nie żyje
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 r. w wieku 72 lat. O jego śmierci 17 sierpnia poinformował Teatr Narodowy w Warszawie. Artysta odszedł w domu, w otoczeniu najbliższych. Jeszcze kilka dni wcześniej pracował i przygotowywał się do kolejnych ról.
Do ostatnich chwil był aktywny zawodowo. W zeszłym tygodniu rozpoczął próby do ORESTEI w reż. Luka Percevala. (...) Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu – nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień - czytamy na facebookowym koncie teatru.
Frycz był w wieku emerytalnym i od dawna chorował, ale nie porzucił pracy. Zaledwie kilka dni przed śmiercią rozpoczął próby kolejnego przedstawienia. Miał także pojawić się na planie kolejnej części "Nigdy w życiu!". Jak zdradziła "Super Expressowi" Katarzyna Grochola, zdjęcia z jego udziałem były zaplanowane na 26 sierpnia. Wszystko było już przygotowane.
Zobacz także: Jan Frycz zmagał się z "niszczącą, dręczącą chorobą". Długo ukrywał poważne problemy ze zdrowiem
Jan Frycz się nie poddawał. Pracował nawet kilka dni przed śmiercią
Za kulisami aktor mierzył się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jan Englert mówił o jego "niszczącej, dręczącej chorobie" i podkreślał, że mimo ciężkiego stanu Frycz nadal pracował. Małgorzata Kożuchowska również wspominała, że jej kolega walczył z chorobą, ale chciał pracować tak długo, jak tylko mógł. Dokładna przyczyna śmierci Jana Frycza nie została oficjalnie ujawniona. "Super Express" dowiedział się jednak, że gwiazdor miał nowotwór.
Z tego co wiem, Jan jeździł na chemioterapię prosto z Teatru Narodowego, w którym szykował się do premiery. Jeździł tam prosto z prób – mówił "Super Expressowi" anonimowy informator z otoczenia artysty.
Zobacz także: To zabiło Jana Frycza! Znamy przyczynę śmierci wielkiego aktora
Frycz nie chciał porzucić pracy, która od dekad była jego pasją. Zaledwie kilka dni przed śmiercią pojawił się w teatrze.
Do końca pracował. Był na próbach jeszcze w zeszłym tygodniu. Pracował z wielkim europejskim reżyserem Lukem Percywalem nad "Oresteją". Ostatni raz był w teatrze tydzień temu właśnie na próbach. (...) Do końca pracował, był z pasją na próbach, miał mnóstwo pomysłów, mieliśmy plany. W repertuarze we wrześniu, październiku, listopadzie jest dużo spektakli z jego udziałem. Miał jeszcze długie plany na przyszłość - wyznał "Super Expressowi" Jan Klata, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie
Zobacz także: Jan Frycz na ostatnim nagraniu. Aktor planował kolejne spotkania i projekty
Zobacz więcej zdjęć. Iga Cembrzyńska - pogrzeb. Emilia Krakowska pożegnała koleżankę. Jak zwykle wyglądała niczym dama!