Doda jedną z gwiazd tegorocznego Opola
Doda była jedną z największych gwiazd tegorocznej edycji festiwalu w Opolu. W czasie czterodniowego święta polskiej muzyki jednym z najmocniejszych punktów programu okazał się koncert "Autobiografia", w całości poświęcony dorobkowi Bogdana Olewicza. To właśnie tam wokalistka wykonała utwór "Nana" i rozgrzała publiczność występując na scenie w wyjątkowo skąpym stroju.
Niespodziewane spotkanie na afterparty. Olewicz pamiętał Dodę sprzed lat
Najwięcej emocji przyniosła jednak rozmowa zza kulis. Jak relacjonuje artystka, Bogdan Olewicz przypomniał jej, że poznali się 25 lat temu. Gdy miała osiemnaście lat, menadżer Virgin zwrócił się do niego o napisanie tekstów na debiutancki album grupy. Powstały trzy - i żaden nie trafił na płytę. "Napisałem trzy! I wszystkie wyrzuciliście do kosza" - przytoczyła jego słowa wokalistka, dodając z autoironią, że młody człowiek bywa po prostu nierozsądny.
Nie przegap: Doda w Opolu wyskoczyła w koronkowej bieliźnie, internauci rzucili się do komentowania. Ale burza!
Próbując ratować sytuację, Doda miała tłumaczyć, że to nie zespół odrzucił teksty, lecz menadżer z niejasnych powodów postawił na innego autora - Andrzeja Mogielnickiego. Pointa? Mogielnicki stał tuż za nią. To właśnie spod jego pióra wyszły dwa utwory z pierwszej płyty rockowego zespołu wokalistki: "Sława" oraz "Będę dziś szalona".
Doda żałuje, że przed laty Virgin nie sięgnął po teksty Olewicza
Choć od festiwalu minęło już kilka dni, artystka przyznaje, że wciąż nie może przeboleć tamtego wyboru. Gdyby przed laty zespół Virgin sięgnął po teksty Bogdana Olewicza, w Opolu mogłaby wykonywać własny numer zamiast coveru.
Minęło parę dni od Opola ,a ja cały czas żałuję tych tekstów Bogdana. Gdyby nie nasza głupia decyzja, na festiwalu śpiewałabym swój numer, a nie Lady Pank
- napisała.
Swój wpis zakończyła charakterystycznym, ironicznym podsumowaniem: "Pozdrawiam ozięble samą siebie".