Poruszające wyznanie Edyty Górniak. Zostawia synowi wielką pamiątkę. "Kiedy nie będzie mnie już tutaj". WYWIAD

2026-03-21 5:00

Film dokumentalny o życiu Edyty Górniak (53 l.) można już oglądać w ponad 20 krajach świata. Z okazji premiery artystka świętowała podwójnie - najpierw podczas hucznej, eleganckiej imprezy, a później podczas kameralnego, prywatnego spotkania w kinie. "Super Express" towarzyszył jej podczas obu wydarzeń i miał okazję szczerze porozmawiać z diwą. Cały czas wspierał ją też syn Allan Enso (22 l.). Jak wyznała nam diwa, chce, by film był dla niego pamiątką, gdy jej już zabraknie.

Edyta Górniak wyznaje: Byłam dla siebie bezwzględna i okrutna

Z Edytą Górniak spotkaliśmy się podczas premiery jej filmu dla platformy SkyShowtime. Artystka świętowała dwukrotnie. Najpierw podczas wielkiego przyjęcia na jej cześć. A później podczas kameralnej premiery w kinie w Pałacu Kultury i Nauki. Podczas obu wydarzeń towarzyszył jej wzruszony syn Allan Enso. Przy nim z kolei przez cały czas była jego ukochana, Kornelia. 

W rozmowie z naszym dziennikarzem Adrianem Nychnerewiczem diwa opowiedziała o kulisach przyjęcia na swoją cześć, o gorzkiej prawdzie na swój własny temat, z której zdała sobie sprawę w czasie nagrań filmu. I o tym, jak cenną pamiątką produkcja będzie dla jej syna. Gdy jej już zabraknie...

NIE PRZEGAP: Tajna impreza Edyty Górniak. Diwa tańczyła w szlafroku i kapciach. Mamy zdjęcia!

"Super Express": - Edi, już w zwiastunie swojego filmu mówisz, o prestiżach i uznaniach, których doświadczałaś w trakcie życia i swojej kariery. Ale czy ktoś kiedyś wyprawił ci takie przyjęcie jak to z okazji premiery?

Edyta Górniak: - Otóż nie. Nigdy w życiu nie miałam takiego przyjęcia jak dziś. Na żadne święta, na żadne urodziny. Na żadną rocznicę. Od żadnego faceta. Nigdy! Gdy obchodziłam jakieś okrągłe urodziny, to po prostu dzieliłam je z przyrodą - leciałam do dżungli, czasem siedziałam w Azji całe trzy miesiące. A gdy jeszcze pracowałam w teatrze, świętowaliśmy na schodach lub w korytarzu. Tak więc przyjęcia na swoją cześć nie miałam nigdy. Dlatego, gdy przyjechałam tu i zobaczyłam, co SkyShowtime przygotował dla mnie, to nie mogłam uwierzyć, jaka to uczta.

Urządzono mi tu małą Tajlandię. Wykupiono storczyki z całej Warszawy. Z Krakowa było trzeba dowieźć! Wszystko po to, żebym czuła tak bardzo to, co kocham, czyli przyrodę.

- W Tajlandii byłaś aż 57 razy! Ale tak naprawdę dopiero w filmie pokazujesz ją po raz pierwszy.

- Tajlandia uratowała mi życie. Po raz pierwszy zaprosiłam kamery do tej mojej skrywanej od lat przestrzeni. Ludzie oczywiście wiedzieli, że latam do Azji, ale nie wiedzieli, co tam robię, dlaczego tam latam. Pokazywałam tylko piękne krajobrazy.

ZOBACZ TAKŻE: Bolesne wyznanie Górniak. Kilka lat temu straciła ciążę. "Allan miałby siostrę"

- Co było najtrudniejsze w realizacji tego filmu? Logistyka czy jednak wejście w swoją historię i przeżycie jej od nowa?

- Logistyka również była złożona, ponieważ podróżowaliśmy po świecie. Ale wydaje mi się, że najtrudniejsze dla mnie było spotkanie się z młodszą sobą.

Zobaczyłam siebie na archiwach sprzed 30-35 lat. Nie widziałam wcześniej tych materiałów. Z ogromnym bólem je oglądałam, ponieważ przypomniałam sobie, patrząc na siebie młodszą, jak byłam dla siebie okrutna, jak byłam bezwzględna i surowa. I wiem już, że nie mogę cofnąć tego czasu i postąpić inaczej. To było dla mnie bardzo trudne - przyznać się przed samą sobą, że ciągle siebie karciłam. W wielu momentach życia byłam szczęśliwa i nie wiedziałam o tym. Przez to, że ciągle się siebie czepiałam, nie mogłam się cieszyć wieloma momentami, które na to szczęście zasługiwały. Podróżowałam po świecie. Żył mój pierwszy menadżer Wiktor Kubiak. Byłam młodziutka. Dziś mogę powiedzieć, że byłam piękna. Nie doceniałam tego.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Dramatyczne wyznanie Edyty Górniak: Przez 9 lat zamykano mnie na klucz

- A dziś już nie czepiasz się siebie?

- Kiedy padł już ostatni klaps na planie filmu i zamknęliśmy post produkcję, zmartwiona zapytałam moją panią reżyser: "Pani Olu, jak to pani widzi? Jak to pani czuje?". Ona się odwróciła, wzięła głęboki wdech, uśmiechnęła się i powiedziała: "Proszę się wreszcie od siebie odwalić!". I powiedziała to całkiem serio. To było dla mnie bardzo przejmujące. Zrozumiałam, że jestem dla siebie gorsza, niż myślałam. Szczerze.

ZOBACZ TAKŻE: Allan Enso skomentował film o mamie. Emocje wzięły górę. Piosenkarka zareagowała na wpis syna

- Ale są też pozytywne aspekty. Film był okazją, żeby spędzić także więcej czasu z Allanem, prawda? Bo wiem, że brakuje ci go, bo tak szybko dorósł.

- Tak. Ale jest coś jeszcze. Nie wiem, czy powinnam o tym mówić. Pomyślałam, że gdyby przyszedł moment, kiedy nie będzie mnie już tutaj, to Allan będzie miał obraz, w którym zawsze już będzie mógł być ze mną.

I wiem, że to może dziwnie brzmi. Ale matki o tym myślą. Że gdy przyjdzie moment, a on w pewnej chwili przyjdzie, to ta nasza podróż z kamerami, które zarejestrowały to, jak po prostu jesteśmy razem, zawsze będzie możliwa dla niego do odtworzenia. Znów będzie mógł wejść z te nasze rozmowy, w nasze anegdoty.

Ale nie chcę kończyć naszej rozmowy tak smutno, więc powiem to tylko "Super Expressowi": wydaję nową piosenkę w języku polskim! Premiera w tym tygodniu. Dziękuję. Do widzenia (śmiech).

Rozmawiał Adrian Nychnerewicz

ZOBACZ: Edyta Górniak wraca z nowym utworem. Fani czekali na to od siedmiu lat. POSŁUCHAJ

Zdjęcia z intymnej premiery kinowej filmu Edyty Górniak w naszej galerii.

Super Express Google News
Edyta Górniak wyznaje z bólem: Byłam dla siebie bezwzględna i okrutna
Sonda
Zobaczysz film o życiu Edyty Górniak?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki