Nie żyje Magdalena Majtyka. Tajemnicza śmierć aktorki
W miniony piątek Piotr Bartos, uznany artysta i twórca filmowy, opublikował na swoim Facebooku poruszający apel, w którym prosił o pomoc w odnalezieniu żony. Magdalena Majtyka, znana m.in. z seriali "Na Wspólnej", "Pierwsza miłość, czy "Sprawiedliwi - Wydział kryminalny", zaginęła 4 marca. Dzień później mąż aktorki zgłosił na policji jej zaginięcie.
5 marca, na krótko przed zgłoszeniem przez Bartosa zaginięcia żony, w lesie w Biskupicach Oławskich odnaleziono samochód aktorki. Pojazd miał rozbity zderzak, co wskazywano na wypadek, ale nikogo nie było w środku. Można więc przypuszczać, że Magdalena Majtyka wyszła z samochodu o własnych siłach. Nie zaszła jednak za daleko.
Początkowo nie powiązano porzuconego samochodu z zaginięciem aktorki. Był zamknięty i nie stwarzał zagrożenia w ruchu, więc mundurowi sporządzili dokumentację i przekazali ją dyżurnemu jednostki. Dopiero po zgłoszeniu zaginięcia, rozpoczęto poszukiwania w tamtych okolicach. Dzień później, w piątek 6 marca, strażacy z OSP odnaleźli ciało 41-latki. Znajdowało się zaledwie 200 metrów od auta. Niedługo później policja oficjalnie poinformowała o zakończeniu poszukiwań.
Zobacz również: Artyści i przyjaciele żegnają Magdalenę Majtykę. "Zgasło jedno z najjaśniejszych świateł"
Są nowe informacje ws. śmierci Magdaleny Majtyki
Obecnie trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, jak doszło do tragedii i dlaczego pojazd Magdaleny Majtyki zjechał z drogi na leśną ścieżkę. W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok. W rozmowie z "Super Expressem" prokurator Damian Pownuk przekazał, że na razie nie udało się jednoznacznie ustalić, co doprowadziło do śmierci artystki. Wykluczono za to jedną z hipotez i wiadomo już, że do zgonu nie doszło w wyniku urazu.
Na tym etapie śledztwa nic nie wskazuje również na udział w sprawie osób trzecich. Mówi się za to o nieumyślnym spowodowaniu śmierci (uregulowany w art. 155 Kodeksu karnego). Oznacza to, że sprawca nie miał zamiaru pozbawienia ofiary życia, ale doprowadził do jej zgonu w wyniku zaniechania, naruszenia zasad ostrożności, które należało zachować.
Jak przekazał prokurator Damian Pownuk, teraz kluczowe są badania toskykologiczne i histopatologiczne. Na ostateczne wyniki trzeba będzie poczekać nawet dwa miesiące.
Zobacz również: Telefon grozy ws. Magdaleny Majtyki. Manager ujawnia prawdę: "Myślałem, że dzwonią z rolą"
Szwagier Magdaleny Majtyki przerywa milczenie
Tragiczna śmierć Magdaleny Majtyki jest ogromnym ciosem dla jej bliskich. Do tej pory rodzina zmarłej powstrzymywała się od komentarzy. Milczenie przełamał szwagier aktorki. W rozmowie z "Wirtualną Polską" stwierdził, że kontaktują się ze śledczymi za pomocą prawniczki. Przekazał m.in., że nie mają nic do zarzucenia osobom zaangażowanym w poszukiwania Majtyki oraz prowadzących śledztwo ws. jej śmierci.
Nie mamy żadnych zarzutów na tym etapie do działań policji i prokuratury. Współpracują z nami, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie - podkreślił szwagier zmarłej.
Wspomniał również o mężu Magdaleny Majtki oraz córce, których reszta rodziny otoczyła teraz szczególną opieką. Jak przekazał, obecnie trwają przygotowania do pogrzebu.
Jest to bardzo trudna sytuacja dla mojego brata i jego córki. W tej chwili jesteśmy skupieni na opiece nad nimi i przygotowujemy się do pogrzebu. Nikt z rodziny nie będzie komentować sprawy. [...] Wszystko [śledztwo prokuratury - red.)] idzie swoim torem i będziemy czekać na więcej informacji i dalszy rozwój sprawy - zakończył.
Zobacz również: Pojechaliśmy na miejsce śmierci Magdaleny Majtyki. Nawet w dzień przyprawia o dreszcze