- 9-letnia Daria zginęła w katastrofie budowlanej w Katowicach, gdzie pojechała z tatą na wystawę gołębi.
- Ojciec dziewczynki, który był z nią na miejscu, cudem przeżył katastrofę. Gdy dach zaczął się walić, Daria potknęła się i upadła, co uniemożliwiło jej ucieczkę.
- Matka dziewczynki, Edyta, o tragedii dowiedziała się z telewizji, a śmierć córki potwierdzono jej telefonicznie. Ojciec o śmierci Darii dowiedział się dopiero kilka godzin później w szpitalu.
Dramat na wystawie gołębi w Katowicach. Ojciec trzymał ją za rękę, gdy dach runął
Sobotni poranek, 28 stycznia 2006 r., zapowiadał się dla rodziny Gadzińskich wspaniale. Daria, pełna ekscytacji, szykowała się na wyjazd z tatą na wymarzoną wystawę gołębi. Dziewczynka była zachwycona, a hala pełna ptaków wydawała się dla niej najpiękniejszym miejscem na ziemi. Za żadne skarby nie chciała wracać do domu. Jej tata - pan Jacek w końcu podjął jednak decyzję, że pora się zbierać. To właśnie w momencie, gdy szli w kierunku wyjścia, rozegrał się dramat. Katastrofa w katowickiej hali wydarzyła się w ułamku sekundy. – Usłyszałem, że coś trzeszczy. Złapałem Darię mocno za rączkę i zaczęliśmy biec. Potknęła się i upadła na ziemię... – opowiadał "Super Expressowi" pan Jacek. – Gdyby zrobiła jeszcze kilka kroków... – dodaje zdruzgotany.
CZYTAJ TEŻ:
- Huk, ból, płacz, śmierć. W największej katastrofie w Polsce zginęło 65 osób
- Pan Zygmunt przeżył katastrofę dzięki Małyszowi. "To było jak ucieczka z Titanica"
- Dach runął na 700 osób, 65 z nich nigdy nie wróciło do bliskich. Bona odnalazła ostatnią ofiarę po wielu dniach
Oboje znaleźli się pod stertą poskręcanego metalu. Dzieliły ich niecałe dwa metry, które okazały się przepaścią między życiem a śmiercią. Mężczyzna, uwięziony w potrzasku, był całkowicie bezsilny. – Wołałem ją, ale nie odpowiadała. Nie mogłem jej pomóc – wspominał z rozpaczą.
Wstrząsająca relacja matki Darii. Po córce został jej rysunek gołębia
Ratownicy dotarli do pana Jacka po dwóch długich godzinach. Jego ocalenie zakrawało na cud. W tamtej chwili nie wiedział jeszcze, że jego ukochana córeczka nie miała tyle szczęścia. W domu na powrót męża i córki czekała pani Edyta. O tragedii dowiedziała się z wiadomości telewizyjnych. Wpadła w panikę, bezskutecznie próbując dodzwonić się do męża. Chwilę później jej świat rozpadł się na kawałki. – Zadzwoniła do mnie jakaś kobieta. Pytała, jak była ubrana moja córeczka. Opis się zgadzał – opowiadała pani Edyta. Przez moment w jej sercu pojawiła się iskierka nadziei. – Początkowo ucieszyłam się, bo myślałam, że Daria jest w szpitalu. Po chwili dzwoniąca kobieta wbiła mi nóż w serce. Moja córeczka leżała w prosektorium.
Pan Jacek trafił prosto do szpitala. O śmierci Darii dowiedział się dopiero kilka godzin później. Wykonany przez 9-latkę rysunek gołębia stał się dla rodziny symbolem niewinności przerwanej przez brutalną tragedię...
Zobacz, jak informowaliśmy o tragedii 20 lat temu. Oto archiwalne wydania "Super Expressu"