Schronisko „Happy Dog” zamknięte. Zwierzęta przeżyły tam piekło
Wracamy do dramatu, który przeżyły zwierzęta ze schroniska „Happy Dog” w Sobolewie. Właściciel placówki, która miała być ich tymczasowym bezpiecznym schronieniem, nim znajdą kochające domy, zaserwował im ból i cierpienie. Ostatni dzień działalności schroniska zakończył się głośnym protestem, chaosem i wynoszeniem psów po przerwaniu ogrodzenia. Na miejscu był m.in. poseł Łukasz Litewka, który na bieżąco relacjonował działania prowadzone na miejscu.
Poinformował m.in. że na terenie schroniska znajdowały się: maszynkę do mielenia mięsa, pałki do bicia zwierząt z widoczną krwią oraz psy z „guzami, ranami i ropami”. W dniu zamknięcia placówki, na jej terenie przebywało około 180 psów i kilka kotów.
Marian D. od lat miał postawione poważne zarzuty
Właścicielem schroniska w Sobolewie był Marian D. Co jeszcze bardziej wstrząsające, mężczyzna prowadził azyl, chociaż od ośmiu lat ma postawione zarzuty znęcania się nad zwierzętami! Do tej pory jednak nie zapadł w tej sprawie żaden wyrok! Proces toczy się od 2020 roku i dotyczy zdarzeń z lat 2016-2017. Marianowi D. zarzuca się m.in. trzymanie psów w zbyt ciasnych kojcach, stosowanie przemocy oraz niewystarczające karmienie zwierząt.
Sąd zdecydował. Zapadł wyrok w sprawie Mariana D.
Przełom w sprawie nastąpił 23 marca. Sąd Rejonowy w Garwolinie uznał Mariana D. winnym zarzucanych mu czynów i skazał go na półtora roku więzienia. Co więcej, sąd orzekł wobec mężczyzny zakaz posiadania zwierząt na okres 8 lat, zakaz prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami na okres 10 lat, a także zapłacenie nawiązki w wysokości 40 tys. zł. na Fundację „Złap Dom” oraz 31 435, 64 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Wyrok nie jest jeszcze prawomocny i strony mają prawo do odwołania się od decyzji garwolińskiego sądu.
Polecany artykuł: