- Pasaż Simonsa, symbol przedwojennego luksusu Warszawy, kryje dziś pod Ogrodem Krasińskich wojenny dramat stolicy.
- Niegdyś dumna budowla, w ciągu jednej nocy zamieniła się w zbiorową mogiłę, na zawsze zmieniając oblicze miasta.
- Poznaj wstrząsającą opowieść o tym architektonicznym sukcesie i odkryj jego prawdziwą, tragiczną historię.
Pasaż Simonsa to jedno z tych miejsc na mapie Warszawy, w których historia luksusu i nowoczesności splotła się w tragiczny sposób z dramatem wojny. Choć współcześnie teren ten stanowi integralną część Ogrodu Krasińskich, pod warstwą ziemi i parkowych alejek wciąż kryją się fundamenty budowli, która niegdyś była dumą przedwojennej stolicy. Historia tego miejsca to opowieść o wielkim architektonicznym sukcesie, który w ciągu jednej nocy zamienił się w zbiorową mogiłę.
Pierwsza galeria handlowa w Warszawie
Początki Pasażu Simonsa sięgają 1903 roku. To właśnie wtedy w stołecznej prasie zaczęły pojawiać się zapowiedzi budowy nowoczesnego „bazaru”, który miał odmienić oblicze warszawskiego handlu. Projektantem tego ambitnego przedsięwzięcia był inżynier architekt Marian Terlecki. Gmach, który wyrósł u zbiegu ówczesnych ulic Nalewki i Długiej, był na owe czasy konstrukcją niezwykle innowacyjną. Wykorzystano w nim solidne, żelbetowe konstrukcje, co czyniło go jednym z najnowocześniejszych budynków w tej części Europy.
Była to w zasadzie pierwsza prawdziwa galeria handlowa w Warszawie. Wewnątrz pasażu tętniło życie – swoje siedziby miały tu liczne sklepy, eleganckie biura oraz restauracje. Budynek pełnił również funkcję kulturalną, goszcząc w swoich murach teatr. Przez lata pasaż był symbolem wielkomiejskiego prestiżu i prężnie rozwijającej się przedsiębiorczości warszawiaków.
Wojenna twierdza i schronienie
Kres świetności pasażu przyniósł wybuch II wojny światowej. Już we wrześniu 1939 roku budynek ucierpiał w wyniku pożaru, jednak to wydarzenia z 1944 roku na zawsze przypieczętowały jego los. Podczas Powstania Warszawskiego ocalały gmach stał się kluczowym punktem oporu. Ze względu na swoją solidną konstrukcję, Pasaż Simonsa przekształcono w strategiczną redutę, której bronili żołnierze z Batalionu AK „Chrobry I”.
W tamtym czasie piwnice dawnej galerii handlowej zmieniły swoje przeznaczenie. Zamiast magazynów towarowych, zaczęły mieścić powstańczy szpital oraz schron dla ludności cywilnej, szukającej ratunku przed nieustannym ostrzałem. Solidne mury dawały nadzieję na przetrwanie, co sprawiło, że w podziemiach gromadziły się setki osób – zarówno rannych, jak i cywilów uciekających z płonących kamienic Starego Miasta.
Tragedia 31 sierpnia 1944 roku
Najczarniejsza karta w historii Pasażu Simonsa została zapisana 31 sierpnia 1944 roku. Tego dnia niemieckie bombowce przeprowadziły zmasowany nalot, biorąc za cel powstańczą redutę. Nowoczesny, żelbetowy gmach, który wcześniej wydawał się nie do zdobycia, pod wpływem potężnych eksplozji obrócił się w ruinę. Skutki ataku były katastrofalne – w gruzach galerii zginęło ponad 300 osób.
Mimo ogromnej tragedii i zniszczenia głównego punktu oporu, walki w tym rejonie nie ustały natychmiast. Ocalali obrońcy utrzymywali pozycje w ruinach przez całą noc, odpierając ataki wroga. Dopiero po tym czasie zapadła decyzja o wycofaniu się. Powstańcy, wykorzystując sieć podziemnych połączeń, ewakuowali się kanałami do Śródmieścia, pozostawiając za sobą zgliszcza dawnego symbolu handlu.
Miejsce spoczynku pod Ogrodem Krasińskich
Po zakończeniu wojny losy terenu po Pasażu Simonsa potoczyły się dwutorowo. Początkowo w miejscu zniszczonego gmachu funkcjonował parking, a z czasem obszar ten został włączony w granice rozszerzanego Ogrodu Krasińskich. Choć przeprowadzono prace ekshumacyjne, wydobyto szczątki zaledwie 99 osób. Oznacza to, że ponad 200 ofiar bombardowania do dziś spoczywa w zasypanych piwnicach, a ich prochy znajdują się pod stopami spacerowiczów.
Pamięć o Pasażu Simonsa przetrwała nie tylko w dokumentach, ale i w samej ziemi. Prace archeologiczne prowadzone w tym rejonie pozwoliły na odsłonięcie fundamentów dawnego budynku, co stało się namacalnym dowodem na istnienie tej imponującej konstrukcji. Dziś to miejsce stanowi jeden z najbardziej poruszających punktów na mapie powstańczej Warszawy, przypominając o cenie, jaką miasto zapłaciło za dążenie do wolności. Pozostałości pasażu w Ogrodzie Krasińskich pozostają niemym świadkiem historii, łączącym przedwojenną nowoczesność z wojennym dramatem.