17-letnia córka Tomasza Oświecińskiego od kilku lat rozwija swoją karierę aktorską. Życie młodej gwiazdy "Na Wspólnej" poza planem serialu wcale nie jest usłane różami. Maja Oświecińska właśnie zdradziła, dlaczego musiała porzucić tradycyjną szkołę i przejść na edukację domową. Chodzi o nauczycieli!
Córka gwiazdora "M jak miłość" nie wytrzymała w szkole
Maja Oświecińska poszła w ślady sławnego taty i od najmłodszych lat pojawia się na ekranie. Tomasz Oświeciński, który zdobył popularność m.in. dzięki filmom Patryka Vegi i "M jak miłość", wprowadził córkę do świata show-biznesu. Widzowie znają ją przede wszystkim z serialu "Na Wspólnej", gdzie wciela się w postać Julki Nowak, córki Igora (Jakub Wesołowski).
Czytaj także: Elżunia z "Klanu" poszła do klasztoru?! Te zdjęcia to dowód!
Łączenie pracy na planie z obowiązkami szkolnymi samo z siebie jest dużym wyzwaniem. Ale sytuację młodziutkiej aktorki mocno skomplikowali nauczyciele. Maja nie miała żadnych problemów z rówieśnikami. Za to dokuczała jej kadra, która teoretycznie powinna ją wspierać!
Maję Oświecińską fatalnie traktowali nauczyciele
Na pytanie dziennikarza o to, czy obecna na ekranie Maja Oświecińska miała z tego powodu jakieś problemy z oceną otoczenia odpowiedziała:
Jeżeli chodzi o rówieśników, to nie. Miałam to szczęście, że w życiu trafiłam na takich ludzi, którzy zawsze to rozumieli albo w ogóle na to nie patrzyli i nigdy nie czułam się przez to inna czy lepsza. Niestety spotkało mnie to ze strony dorosłych, głównie nauczycieli. Mam negatywne wspomnienia z nauczycielami ze szkół, dlatego też jestem na nauczaniu domowym przez ilość pracy- to po pierwsze, po drugie przez to, jak byłam traktowana przez nauczycieli. Nie mogłam na przykład poprawić sprawdzianów, bo "gwiazdeczka była na planie". Były też docinki: "zapytajmy naszej gwiazdy", "co powie nasza gwiazda".Jeśli chodzi o rówieśników, to nie mam żadnych negatywnych wspomnień i zawsze trafiłam na wspaniałych ludzi wokół siebie.Cieszę się, że tak wyszło, bo myślę, że gdybym spotykała takich ludzi, którzy by mi docinali, to by mi to podcinało bardzo skrzydła i nie wiem, czy byłabym w tym miejscu, w którym jestem, czy nie zrezygnowałabym z tego wszystkiego. Byłoby trudniej przez to przejść.
Nie przegap: Olbrychski jak król na planie "Rancza"! Obchodzą się z nim jak z jajkiem. Skaczą tylko wokół niego
"Jeśli ktoś ma takie podejście, to po prostu nie powinien być pedagogiem"
W tym samym wywiadzie wypowiedział się także ojciec Mai, Tomasz Oświeciński, który ostatecznie musiał zareagować na to, co spotyka jego dziecko w szkole.
Nie jestem takim ojcem, żeby pójść i komuś zwrócić uwagę. Myślę, że nie jestem od tego. Uważam, że to jest złe podejście. Jeśli ktoś ma takie podejście, to po prostu nie powinien być pedagogiem. Było też dużo innych sytuacji, że Maja po prostu nie chciała iść do szkoły, płakała. Ja też byłem uczniem i też miałem taką sytuację, że "ta pani na mnie się uwzięła". Ale jeśli słyszysz, że dziecko drży i nie chce iść do szkoły, to coś musi w tym być.
Tomasz Oświeciński nie chodził do szkoły i nie wykłócał się z nauczycielami, ale za to. za radą kolegi po fachu podjął ważną decyzję o zmianie szkoły Mai. Od tego momentu Maja uczy się w "nauczaniu domowym".
"Martwiłem się, jak zmusić dziecko, żeby samo uczyło się w domu"
To nasza decyzja - moja i mojej żony, że przenieśliśmy naszą córkę na edukację domową. Podpowiedział mi to Leszek Lichota, bo jego dzieci też tak się uczyły. Powiedział: "Słuchaj, ta twoja Maja tyle pracuje, ciągle się uczy -może warto jej pomóc".Pomyślałem sobie, że ona pracuje więcej od nas. To była nasza decyzja. Martwiłem się, jak zmusić dziecko, żeby samo uczyło się w domu, przecież to jest nie do ogarnięcia. Mieliśmy nauczycieli, którzy przychodzili i Maję uczyli. Maja też miała dużo nauczycieli online. Ja uczyłem ją historii, bo ja bardzo lubiłem ten przedmiot. Bardzo dobrze sobie radziła.
Maja Oświecińska otwarcie opowiedziała nie tylko o powodach swojej decyzji, ale i jej zbawiennych skutkach.
Zobacz również: Dramat gwiazdy "Świata według Kiepskich". Ledwo przeżyła tę podróż
Córka Oświecińskiego ostrzega rówieśników
Aktorka, która w sierpniu 2026 . skończy 17 lat, podkreśliła jednak, że edukacja domowa nie jest rozwiązaniem dla każdego. Jej zdaniem taki system wymaga dużej samodyscypliny i odpowiedzialności.
Nie jest to często spotykane w Polsce, ale uważam, że dla osób, które mają lęki społeczne, czy właśnie mają dużo pracy lub poświęcają się hobby, żeby coś w tym osiągnąć, to uważam, że to jest super szkoła. Trzeba mieć trochę samodyscypliny i rzeczywiście siąść i się uczyć. Na początku myślałam, że sama nie dam rady, ale potem zobaczyłam, jakie to jest przyjemne, że nikt ci nie siedzi nad głową, nikt ci nic nie każe, nie musisz nadążać za nauczycielem, który mówi w szybkim tempie. To ma sens i to jest jeszcze lepsze i jeszcze skuteczniejsze. Jak przerobiłam pierwszy rok tej szkoły, to stwierdziłam, że nie chcę wracać do normalnej szkoły. Nie chcę
- podkreśliła Maja Oświecińska.
Nie przegap: Wiśniewski wyniesiony ze sceny w kaftanie bezpieczeństwa. Nagranie zmroziło internautów