- Sukcesy Mai Chwalińskiej, wschodzącej gwiazdy polskiego tenisa, stały się mimowolnym punktem zapalnym w gorącej debacie o politycznym PR.
- Poseł Lewicy Tomasz Trela, publikując wspólne zdjęcie z tenisistką, zamiast uznania, zebrał lawinę oskarżeń o "lansowanie się" jej kosztem.
- Sprawdź, dlaczego z pozoru niewinny wpis wywołał tak gwałtowne reakcje internautów i co naprawdę oburzyło komentujących.
Poseł Lewicy pozuje z gwiazdą tenisa
Maja Chwalińska to bez wątpienia jedno z najgorętszych nazwisk w polskim sporcie. Jej sukcesy i sympatia, jaką wzbudza, sprawiają, że każdy chce choć na chwilę ogrzać się w blasku jej sławy. Tę prawidłowość zdaje się potwierdzać ostatnia aktywność posła Lewicy, Tomasza Treli. Polityk spotkał się z tenisistką i postanowił uwiecznić tę chwilę, publikując wspólne zdjęcie na swoich profilach w mediach społecznościowych.
Wpis miał charakter czysto gratulacyjny i z pozoru nie zapowiadał żadnej kontrowersji.
- Talent, ciężka praca i pozytywna energia. Miło było spotkać Maję Chwalińską. Powodzenia w kolejnych turniejach! - napisał Tomasz Trela.
Przeczytaj także: Przemysław Czarnek nagle zabrał głos w sprawie Mai Chwalińskiej i zaczęła się wielka awantura. Został zmieszany z błotem!
Polityk prawdopodobnie nie spodziewał się, że jego wpis, zamiast spotkać się z powszechną aprobatą, stanie się zarzewiem gorącej dyskusji, a on sam trafi pod pręgierz części internautów.
Internauci bezlitośni. "Żenujące! Lans"
Reakcja na zdjęcie była natychmiastowa i bardzo spolaryzowana. Pod postem posła momentalnie wybuchła awantura. Wielu komentujących zarzuciło politykowi próbę "podpięcia się" pod sukces, z którym nie ma nic wspólnego, oraz wykorzystywanie wizerunku sportsmenki do własnych celów politycznych. Słowa krytyki były często bardzo dosadne.
- Dziwię sie że Maja sobie dała zrobić to zdjęcie! - skomentowała jedna z internautek.
Zobacz też: Maja Chwalińska i jej rodzice. Kim są Marcela i Tomasz Chwalińscy?
- Żenujące! Lans - kosztem Wspaniałej Mai! - wtórował jej inny użytkownik, zarzucając politykowi tanią próbę autopromocji.
Oczywiście, nie zabrakło również głosów wsparcia, jednak skupiały się one niemal wyłącznie na samej zawodniczce, pomijając osobę posła. Fani tenisa wykorzystali okazję, by po raz kolejny pogratulować swojej idolce.
- Gratulacje dla Mai!!! - pisali kibice.
Cała sytuacja pokazuje, jak cienka jest granica między składaniem gratulacji a tym, co internauci postrzegają jako polityczny lans. Próba zbliżenia się do świata sportu może czasem przynieść politykom więcej szkody niż pożytku.
