Zabójstwo Joanny Gibner. Jak doszło do tragedii sprzed 24 lat? [REKONSTRUKCJA ZDARZEŃ]

2020-05-29 6:50 SCH
Poszukiwania ciała zamordowanej Joanny Gibner
Autor: KIC Poszukiwania ciała zamordowanej 24 lata temu Joanny Gibner.

27 maja płetwonurkowie wyłowili z Jeziora Dywickiego koło Olsztyna torbę z ciałem. Bardzo prawdopodobne że są to zwłoki Joanny Gibner, zamordowanej 24 lata temu przez swojego męża Marka W. Jak doszło do tej wstrząsającej zbrodni? Co tak naprawdę stało się w 1996 roku, zaledwie kilka tygodni po ślubie Joanny z jej zabójcą?

Zabójstwo Joanny Gibner. Szybki ślub z przyszłym mordercą

Wyłowienie ciała z Jeziora Dywickiego przywołało makabryczne wspomnienia sprzed prawie ćwierć wieku. Joanna Gibner straciła życie w wieku zaledwie 23 lat. Jej morderca był od niej jeszcze młodszy. Jak i dlaczego doszło do tragedii? Co stało się w 1996 roku w okolicach Olsztyna?

W dniu zbrodni Joanna Gibner była świeżo upieczoną mężatką. Wydawać by się mogło, że przeżywa najpiękniejszy czas w swoim życiu. Ze swoim mężem wzięła ślub po krótkiej znajomości. Szybko zdecydowali się na małżeństwo, choć ich znajomi twierdzili, że do siebie nie pasowali. Nawet wesele, które powinno być jednym z najszczęśliwszych dni w ich życiu, pełne było kłótni i spięć, szczególnie, gdy weselnikom uderzył do głowy wypity wcześniej alkohol.

Mąż zabił żonę kilka tygodni po ślubie

Krótko po ślubie Joanna Gibner przyjechała do swojej matki, pani Danuty. Żaliła się na męża, który próbował ją udusić. To tylko potwierdzało, że niedawno zawarte małżeństwo przeżywa poważny kryzys. Marek W. nadużywał alkoholu, nie miał stałej pracy. Był agresywny i zazdrosny. Ledwo minęło kilka tygodni od zaślubin, a 23-letnia Joanna zaczynała coraz częściej mówić o rozwodzie. Wtedy słuch o niech zaginął. Kobieta zniknęła. To jej mąż zgłosił policji zaginięcie.

Początkowo spekulowano, że wyjechała, i to za granicę, gdzie miała się świetnie bawić. Pojawiły się też pogłoski, Joanna nie żyje. Ten fatalny scenariusz okazał się być prawdą. 23-letnia wtedy Joanna Gibner została zamordowana przez swojego męża Marka, zaledwie trzy tygodnie od ślubu. Mężczyzna udusił ją, a ciało zatopił w Jeziorze Dywickim niedaleko Olsztyna, stolicy Warmii i Mazur.

15 lat więzienia za zabójstwo żony

Tymczasem to mąż Joanny, Marek W. wyglądał na najbardziej przejętego śmiercią żony. Wystąpił nawet w programie telewizyjnym "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" o osobach zaginionych. Sugerował, że Joanna wyjechała.

Marek W. szybko ułożył sobie życie na nowo. Pięć miesięcy po zaginięciu żony związał się z nową partnerką. Kobietę zastanawiało, co stało się z Joanną. Marek W. prawdę wyjawił dopiero z czasem, po pijanemu. Przerażona partnerka Marka zawiadomiła policję. Początkowo mężczyzna przyznał się do zbrodni, by później odwołać zeznania.

Kilka lat zajęło, aby morderca Joanny Gibner trafił do więzienia. Marek W. został skazany w procesie poszlakowym na 15 lat więzienia. Skazany został również jego brat, który pomagał w ukryciu zwłok. Dostał karę dwóch lat pozbawienia wolności.

Chociaż Marek W. zmieniał zeznania i wycofywał się z nich, zgromadzone dowody w śledztwie wykazały, że to on zabił Joannę Gibner, a następnie zatopił jej ciało w jeziorze. Miał wtedy zaledwie 21 lat. W 2018 roku wyszedł na wolność. Szybko wyjechał do Anglii. Zmarł w lutym ubiegłego roku.

Odnalezienie ciała Joanny Gibner. Znany dziennikarz śledczy pomógł mamie Asi

Mordercę Joanny Gibner skazano, ale sprawa nie została wyjaśniona. Rodzina za wszelką cenę dążyła do tego, aby Joanna doczekała pochówku. W 2019 roku podjęto próbę wyłowienia ciała. Pomóc postanowił Janusz Szostak, dziennikarz śledczy zajmujący się sprawą zabójstwa Joanny. Obecnie prowadzi fundację "Na Tropie", zajmującą poszukiwaniem zaginionych. Szostak jest też m.in. autorem książki pt. "Co się stało z Iwoną Wieczorek" wydawnictwa Harde.

W czerwcu 2019 roku przez pięć dni poszukiwano zwłok Joanny Gibner, ale szczątków nie udało się zlokalizować. Nie pomogła nawet marynarka wojenna. Wszystko wskazuje na to, że rok później wreszcie udało się wyłowić z jeziora ciało Joanny.

- Tyle lat to trwało, a teraz wreszcie moja Asia może spocząć w grobie obok swojego tatusia - mówi pani Danuta Januszewska, mama Joanny. - Robimy to tylko dla mamy Joanny, bo jesteśmy już niemal zaprzyjaźnieni. W kontakcie jesteśmy cały czas - mówił dziennikarzom Janusz Szostak.

Rekordzista świata w nurkowaniu na tropie ciała Joanny Gibner

Wyłowienie ciała nie byłoby możliwe, gdyby nie Marcel Korkuś. Jest rekordzistą świata w nurkowaniu wysokogórskim. Korkuś 9 maja odnalazł Kacperka z Nowogrodźca. Do akcji poszukiwawczej Joanny zgłosił się sam.
- Trudnością była warstwa mułu na dnie. Warstwa wynosi 1-2 metry. Dodatkowo widoczność jest ograniczona. Miejscami jest to nurkowanie po omacku. Czasami widoczność to maksymalnie 30 cm - mówił Korkuś.

Wszystko wskazuje na to, że po 24 latach od makabrycznej zbrodni odnaleziono ciało Joanny Gibner, a jej mama doczeka się wreszcie pochówku córki.

Książka pt. "Co się stało z Iwoną Wieczorek" jest dostępna w sprzedaży internetowej [KLIKNIJ TUTAJ].

Super Raport 28 V (goście: Biedroń, Sośnierz)

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.