Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki był wydarzeniem bardzo uroczystym. Wybitny aktor, legenda polskiego kina i teatru, zmarł 8 lutego 2026 r. w wieku 86 lat. Został pożegnany z honorami państwowymi we wtorek 24 lutego, ponad dwa tygodnie po śmierci. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 11:00 w Kościele Środowisk Twórczych przy placu Teatralnym w Warszawie, gdzie zgromadzili się najbliżsi, przyjaciele z branży oraz fani talentu Linde-Lubaszenki.
Po mszy kondukt żałobny udał się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, a aktor spoczął w Alei Zasłużonych obok najwybitniejszych postaci polskiej kultury.
Zobacz także: Olaf Lubaszenko we wzruszającej przemowie na pogrzebie ojca. Tak zwrócił się do żałobników
Tłum pożegnał Linde-Lubaszenkę
Na pogrzebie nie brakowało znanych twarzy. Wśród żałobników pojawiły się takie gwiazdy jak Maja Komorowska, Robert Janowski, Michał Milowicz czy Tomasz Iwan - wszyscy przyszli oddać hołd człowiekowi, który przez ponad pięć dekad tworzył i dostarczał rozrywki oraz doznań artystycznych. W kościele można było zobaczyć wzruszające sceny, gdy bliscy żegnali się ze zmarłym. Szczególnie przejmujący był widok syna, Olafa Lubaszenki, który w trudnych chwilach otrzymał wsparcie od przyjaciół, w tym Roberta Janowskiego.
Zobacz także: Edward Linde-Lubaszenko nie doczekał narodzin wnuka. Zapłakana córka aktora obiecuje: "opowiemy mu wszystko o tobie"
Msza żałobna miała podniosły charakter, a słowa księdza odprawiającego ceremonię zapadły w pamięci wszystkich obecnych. Duchowny mówił:
Nawet wtedy, kiedy umiera ktoś, kto przeżył już wiele lat, zawsze jest jakoś za wcześnie. (...) Życie dla wierzącego nie jest łatwiejsze niż dla niewierzącego. Zarówno wierzący, jak i niewierzący próbują śmierć i cierpienie jakoś zracjonalizować, zrozumieć. Często to się nie udaje. I Bóg jest na to wrażliwy.
Później duchowny dodał, jak ważną rolę odgrywał zmarły artysta w życiu zgromadzonych w świątyni żałobników. Podkreślił również, że śmierć to nie jest koniec - to początek życia wiecznego. Pocieszał żałobników, mówiąc, że zmarły aktor odnalazł światło i spotkał się z bliskimi, którzy już odeszli.
Zobacz także: Przejmujące słowa księdza na pogrzebie Edwarda Linde-Lubaszenki. "Zabrał ze sobą część naszych serc"
Trumna zamiast urny
Na Powązkach Wojskowych atmosfera była pełna smutku i zadumy. Tradycyjne wieńce i kwiaty z wymownymi napisami, takimi jak "Żegnaj, Tato" czy "Wybitnemu Artyście", były wyrazem miłości i głębokiego szacunku do zmarłego. Linde-Lubaszenko został pięknie pożegnany, a następnie pochowany w asyście żołnierzy.
Podczas mszy żałobnej w kościele wystawiono trumnę z ciałem artysty. Była ciężka, drewniana, dość ciemna, zdobiona rzeźbieniami i złocistymi okuciami. Widok trumny dla wielu mógł być zaskakujący. Podczas pogrzebów znanych osób coraz częściej mamy do czynienia z urnami. Te bywają proste i minimalistyczne jak było podczas pochówku Marcela Łozińskiego, mogą mieć oryginalny, wyjątkowy kształt oraz fakturę - tak było w przypadku Stanisława Sojki, a także niezwykłą barwę - jak u Michała Urbaniaka.
Przy trumnie wystawiono odznaczenia aktora, w tym medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. W kościele ustawiono też kilka dużych wieńców, a na cmentarzu kwiaty wręcz "zalały" miejsce, gdzie pochowano Linde-Lubaszenkę.
Zobacz także: Tłum gwiazd na pogrzebie Edwarda Linde-Lubaszenki. Rodzina i przyjaciele aktora nie kryją łez
Zobacz więcej zdjęć. Dziennikarz Krzysztof Leski został brutalnie zamordowany. Od tej tragedii minęło 6 lat. Obok spoczęła Agnieszka Maciąg