Wybuch gazu w Szczyrku. Burmistrz ujawnia, kto mieszkał w budynku [ZDJĘCIA I WIDEO]

2019-12-04 22:30 DR
Szczyrk
Autor: Łukasz Kalinowski/East News Szczyrk

W Szczyrku doszło do wybuchu gazu i kompletnego zawalenia się trzypiętrowej kamienicy. Pod gruzami może być osiem osób, w tym kilkoro dzieci. Na miejscu trwa akcja ratownicza. Burmistrz Szczyrku Antoni Byrdy powiedział, że może to być najtragiczniejszy wieczór w historii Szczyrku.

Do wybuchu gazu doszło w środę wieczorem. Pierwsze zgłoszenie strażacy dostali około. 18.30 Eksplozja była tak potężna, że trzykondygnacyjny budynek legł całkowicie w gruzach, a huk słychać było w promieniu nawet kilku kilometrów. Po wybuchu nad gruzowiskiem błyskawicznie pojawiła się łuna ognia, a wokół cały czas unoszą się potężne kłęby dymu.

- W zawalonej kamienicy mieszkały dwie rodziny, w chwili wybuchu w środku mogło być osiem osób, w tym kilkoro dzieci – wynika z relacji mieszkanki domu, która w czasie, kiedy doszło do tragedii była akurat w pracy.

- To wielki dramat nie tylko rodzin, ale wszystkich mieszkańców Szczyrku – powiedział Antoni Byrdy, burmistrz miasta, który ma dom 100 metrów dalej i osobiście znał mieszkańców zawalonej kamienicy.

W Szczyrku jest zimno, temperatura poniżej zera zmniejsza szanse na przetrwanie uwięzionych pod gruzami ludzi. Do akcji nie można wprowadzić ciężkiego sprzętu, trzeba ręcznie odgruzowywać fragmenty zawalonego domu. Nie można też użyć psów, bo cały czas tli się ogień i wydobywają się kłęby dymu. Ratownicy mają jednak specjalistyczny sprzęt elektroniczny, kamery termowizyjne, które wychwytują dźwięki,wideokamery

Do tragedii doszło prawdopodobnie wskutek uszkodzenia gazociągu w trakcie prac budowlanych. Jeden z pracowników przewiercił 15 cm rurę z gazem, gaz zaczął się ulatniać i to doprowadziło do wybuchu.

- Budynek złożył się, jak domek z kart - mówi Radiu Eska znajoma osób, które mieszkały w budynku, gdzie doszło do wybuchu:
- Szukamy 8 osób. Psy tropiące nie mogą wejść na gruzowisko, bo pożar jest dogaszany - mówi śląski komendant wojewódzki PSP, Jacek Kleszczewski: