Człowiek płonął jak pochodnia na drodze
Wracamy do szokującej sprawy z 2025 roku. 24 lipca w późnych godzinach wieczornych ma drodze w Lasopolu (pow. grójecki) znaleziono płonącego człowieka! Mężczyzna zmarł w potwornych męczarniach, a wstępna sekcja zwłok ujawnia przerażającą prawdę. Nieszczęśnik najpierw doznał urazów głowy, a później doszło do podpalenia jego ciała. Te ustalenia sprawiły, że Prokuratura Rejonowa w Grójcu wszczęła śledztwo w kierunku zabójstwa.
Początkowo okoliczności śmierci mężczyzny były owiane tajemnicą. Szybko jednak wyszło na jaw, że za przerażającą zbrodnią stoi ówczesny ksiądz proboszcz z pobliskiej parafii w Przypkach (pow. piaseczyński)! Jak informowała w 2025 roku prok. Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu, znaleziony na drodze 68-latek był bezdomnym, "dobrze znanym" proboszczowi. Zginął od ran zadanych ciężkim przedmiotem ostrokończystym, a w skutek podpalenia doznał poparzeń 80 procent powierzchni ciała!
Wstrząsające zeznania byłego księdza
Ksiądz Mirosław M. przyznał się do winy i szczegółowo opisał zbrodnię, której się dopuścił. Według ustaleń śledczych w nocy, podczas jazdy samochodem, doszło do sprzeczki między mężczyznami. W pewnym momencie duchowny miał wyjąć siekierę i uderzyć nią w głowę swojego znajomego. Następnie, gdy ten jeszcze żył, miał go podpalić i odjechać z miejsca zbrodni!
- Podejrzany zobowiązał się na podstawie umowy darowizny do dożywotniej opieki i pomocy pokrzywdzonemu i właśnie w zakresie miejsca zamieszkania, co do zapewnienia którego również się zobowiązał, doszło do sprzeczki i w efekcie do zabójstwa - relacjonowała w zeszłym roku rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu, Aneta Góźdź.
Z kolei zastępca prokuratora rejonowego w Grójcu, Katarzyna Głowacz, ujawniła, że z zeznań księdza wynika, iż 24 lipca spotkał się z pokrzywdzonym i po raz kolejny rozmawiali na temat mieszkania w Warszawie, które proboszcz miał wynająć lub kupić bezdomnemu 68-latkowi.
- I w przedmiocie tej inwestycji doszło właśnie do sprzeczki - zaznaczyła prokurator.
Proboszcz miał zeznać śledczym, że aby załagodzić sytuację, zaproponował znajomemu przejażdżkę. Zatrzymali się w przypadkowym miejscu, wysiedli z samochodu i kontynuowali rozmowę na temat mieszkania.
- I kiedy już te emocje nabrały bardzo mocnego charakteru, podejrzany wyjął siekierę i uderzył pokrzywdzonego, który upadł na ziemię, i zadał mu kilka kolejnych ciosów. Następnie oblał ciało benzyną i podpalił, wsiadł do samochodu i wrócił na plebanię - relacjonowała prok. Głowacz.
W toku śledztwa okazało się, że nie był to pierwszy raz, kiedy duchowny zaatakował 68-latka! Dlatego Mirosław M. usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy zabójstwa Anatola C. ze szczególnym okrucieństwem. - Drugi zarzut związany jest z usiłowaniem zabójstwa tego samego mężczyzny, do którego miało dojść niespełna trzy tygodnie przed ostatecznym pozbawieniem go życia - powiedział PAP w poniedziałek, 6 lipca 2026 roku prok. Andrzej Stojak z radomskiej prokuratury.
Za pierwszy czyn grozi od 15 lat więzienia do dożywocia, a za drugi – od ośmiu lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Co wydarzyło się kilka tygodni przed brutalnym morderstwem bezdomnego?
Według ustaleń śledczych do pierwszego zdarzenia doszło 5 czerwca 2025 r. na polnej drodze. Proboszcz miał nakazać Anatolowi C. sprawdzenie silnika samochodu i wówczas zadać mężczyźnie silny cios w głowę, a następnie - z uwagi na pojawienie się świadka - zabrać go na plebanię i wezwać pogotowie.
- Podejrzany twierdził, że mężczyzna został uderzony tylną klapą samochodu przez przypadek, jednak przeprowadzony eksperyment wykluczył tę wersję - wskazał prokurator Stojak.
Śledczy podejrzewają, że już wtedy Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku.
Biegli psychiatrzy uznali Mirosława M. za osobę w pełni poczytalną. - Nie stwierdzono żadnych objawów choroby psychicznej czy też jakichś zaburzeń neurologicznych w tym zakresie - wyjaśnił prokurator.
Prokuratura Okręgowa w Radomiu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko byłemu proboszczowi parafii w Przypkach Mirosławowi M. Sprawą będzie zajmował się Sąd Okręgowy w Radomiu.
Bezdomny Anatol C. spoczął na cmentarzu w Warszawie
Sprawa od samego początku budzi duże poruszenie nie tylko ze względu na brutalność, ale również ze na pełnioną przez oskarżonego funkcję proboszcza oraz to, że ofiara była osobą w kryzysie bezdomności. Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek, podkreślając moralną odpowiedzialność Kościoła i przepraszając wiernych za tę „okropną zbrodnię”. Duchowny zwrócił się do Stolicy Apostolskiej z wnioskiem o wydalenie ze stanu kapłańskiego proboszcza podejrzanego o zabójstwo.
Co więcej, to Archidiecezja Warszawska zajęła się organizacja pogrzebu i pochówku Anatola C. Mężczyzna zamordowany przez księdza 2 sierpnia 2025 roku spoczął na Cmentarzu Wolskim w Warszawie, a mszy pogrzebowej przewodniczył sam metropolita warszawski abp Adrian Galbas.